Dalsze losy trzech królów
Architektura,  Historie niezwykłe,  Miejsca niezwykłe,  Różności,  Święci,  Szlaki pielgrzymkowe,  Wędrówki poza szlakiem,  Ziemia Święta i Bliski Wschód

Dalsze losy Trzech Królów. Podróż do Persji

Mędrcy odbywają długą podróż z tajemniczego Wschodu, znajdują Mesjasza, składają Mu dary i… znikają . Ich historia zapisana w Ewangelii urywa się zaraz po wizycie w Betlejem. A jednak dalsze losy Trzech Królów – Magów inspirowały w ciągu wieków wielu, którzy zastanawiali się, co wynikło z ich wędrówki?

Czy coś wiemy o losach trzech Mędrców ze Wschodu? Czy przyjęli Dobrą Nowinę o tym, który będzie królem narodów i zbawieniem świata? Świat zachodni jest podzielony – z jednej strony wątpi w ich istnienie, z drugiej czci relikwie.  Apokryfy wschodnie, które poznaliśmy ( cz. 1 ) nie pozostawiają z kolei wątpliwości, iż życie Magów po spotkaniu z nowo narodzonym Chrystusem-Mesjaszem zmieniło się na zawsze. Tak jak potem życie apostołów. Czy jednak tradycja kościoła wschodniego oprócz tych opowieści  zachowała jakieś namacalne ślady istnienia Magów?

Otóż, tak się składa, iż ja  sama mogę potwierdzić istnienie chrześcijańskiej tradycji o Objawieniu Pańskim w miejscu zgoła  dla mnie nieoczekiwanym. Zetknęłam się z nią bowiem w jednym z najbardziej ortodoksyjnie islamskich krajów – Iranie. 

Dalsze losy trzech królów - kopuła meczetu perskiego
*

Być może moje zaskoczenie nie jest do końca uprawnione, gdyż ten od  wieków muzułmański kraj jest przecież prawdopodobną ojczyzną Mędrców ze Wschodu. Z drugiej strony Iran trwa przy islamie i choć chrześcijaństwo jest tolerowane a kościół katolicki ma tam zagwarantowane prawo do istnienia i działalności, to jednak konwersja z islamu może być karana śmiercią. Zresztą ja ówcześnie  przybyłam tam w zupełnie innym celu. Poszukiwałam Persepolis, śladów Achemenidów i Zoroastra a spotkałam się nieoczekiwanie z silną tradycją chrześcijańską.

Dalsze losy trzech królów - persepolis
Ruiny Persepolis, Iran

Zapraszam do podróży po Persji w poszukiwaniu śladów ziemskiego żywota oraz wędrówki Królów-Magów za Betlejemską Gwiazdą.

Objawienie pańskie - mozaika z ravenny
Trzej Królowie, mozaika w Sant’Apollinare Nuovo, Ravenna, zdj. domena publiczna

Na tropach Mędrców

W pierwszej części podróży śladami Trzech Królów czytając fragmenty dziennika „Opisanie świata”, towarzyszyliśmy karawanie weneckiego kupca Marco Polo w jego podróży przez Persję na Daleki Wschód.

Dalsze losy trzech królów - karawana

Zastanawialiśmy się także czy spisana przez niego historia może uprawdopodabniać wizytę Magów w Betlejem jako wydarzenie historyczne. Czy Magowie owi przybyli z Saveh, siedziby astrologów, w której być może po powrocie  zostali pochowani? Tam, gdzie niezależny przekaz o ich wizycie w Palestynie był podtrzymywany przez wieki?

Przypomnę, co zanotował Imć Polo:

„W Persji leży miasto Sawa, skąd wyruszyli trzej Magowie, udając się w drogę, aby Jezusowi Chrystusowi, gdy urodził się w Betlejem, hołd złożyć. W tym mieście pogrzebani są trzej Magowie w trzech wielkich i pięknych bardzo grobowcach. Nad każdym grobem znajduje się czworoboczny budynek z okrągłą nadbudówką, nader pięknie ozdobiony. Tak jedno piętro stoi na drugim. Ciała są jeszcze zachowane w całości i mają brody i włosy. Jeden z nich zwał się Baltazar, drugi Kacper, trzeci Melchior”.

Ponieważ mieszkańcy Sawy nie potrafili odpowiedzieć zaintrygowanemu podróżnikowi na pytania o Magów, zasięgnął języka nieco dalej. O trzy dni drogi, w zamku zwanym Kala Ataperistan, co tłumaczył jako zamek czcicieli ognia.

Dalsze losy trzech królów - wieża milczenia Jazd
Jazd, Iran

A dalej czytamy:

„I jeszcze wam powiem, że jeden z trzech Magów był z Sawy, drugi z Awy, trzeci zaś z Kaszanu”.

W magicznym trójkącie Sawa-Awa- Kaszan

Dwa z wymienionych przez Marco Polo miast możemy bez problemu odnaleźć na mapie współczesnego Iranu – Sawa i Kaszan. Nieco więcej problemów przysparza zlokalizowanie Awy. Nie poddawajmy się jednak 😉

Sawa

Saveh, leży ok. 140 km na południowy-zachód od dzisiejszej stolicy Iranu, Teheranu. Wiemy, że przed zniszczeniem przez Czyngiz Chana, było siedzibą jednego z najważniejszych obserwatoriów astronomicznych w Persji. Wydaje się więc być autentyczną lokalizacją dla magów wypatrujących gwiazdy Mesjasza. Niestety,  wspominanych przez Marco Polo grobowców, odnaleźć dzisiaj nie sposób. Ślad po nich zaginął, nie zaginęła jednak tradycja kultu ognia.

Dalsze losy trzech królów - Saveh

Meczet Piątkowy w Saveh uważa się za jeden z pierwszych meczetów zbudowanych w Iranie. Obecny pochodzi z XI wieku, czyli epoki seldżuckiej, ale badania wykazały, iż nie była to pierwsza świątynia w tym miejscu. Dzisiejszy meczet był wcześniej ewidentnie świątynią ognia, o czym świadczą ślady znalezione w dwóch rogach południowej strony meczetu. Są tam także napisy datowane na IV wiek n.e.

Dalsze losy trzech królów - saveh

Kaszan

Kaszan, dawna wielka oaza na szlaku karawan pomiędzy dwoma irańskimi miastami – Kom i Kermanem, leżąca na skraju Wielkiej Pustyni Słonej,  jest jednym z najpiękniejszych miast Iranu. Choć „pierwszy rzut oka” może mylić, bo zbudowany jest z gliny wymieszanej ze słomą ( och, jakie to archetypicznie orientalne !) .

Oczywiście zabytki Kaszanu muszą ustąpić wspaniałościom Szirazu czy Isfahanu, stąd wielu turystów po prostu mija go na trasie z Teheranu do Jazdu. Ale to właśnie w niepozornym „słomianym”  Kaszanie znajdziemy  najwięcej pięknie zachowanych tradycyjnych domów bogatych irańskich kupców. 

*

 A także jeden z typowych perskich ogrodów, Fin Garden. Jest wśród 9 tradycyjnych perskich założeń, które znalazły się na liście UNESCO.  Widziałam kilka, ale moim zdaniem ten w Kaszanie najlepiej oddaje ducha starożytnego zoroastryzmu. Widać tu absolutną równowagę czterech sektorów, symbolizujących cztery podstawowe elementy  świata: niebo, ziemię, wodę i rośliny. Ja zapamiętałam go jako oazę spokoju, ożywczego chłodu fontann i oszałamiającego zapachu kwitnących drzewek dzikiej pomarańczy.

Do tego bazary i karawanseraje dokładnie jak na starych filmach o Oriencie.

Halo, a gdzie Magowie ?

Niektórzy badacze identyfikują wspomniany przez Marco Polo zamek Kala Ataperistan z Kaszanem właśnie. Po persku „zamek czcicieli ognia” to Qal’a-je Ataszperestan.

Imć Polo pisał o nim:

Nazwę tę nosi słusznie, gdyż mieszkańcy tego zamku oddają cześć ogniowi. I powiem wam dlaczego czczą ogień. Mieszkańcy tego zamku twierdzą, że ongiś przed wiekami trzej królowie tych ziem wyruszyli w drogę, by hołd złożyć prorokowi, który wonczas się narodził, i zanieśli mu trojakie dary: złoto, kadzidło i mirrę, aby się przekonać, zali narodzony prorok był Bogiem, czyli też ziemskim królem, czy mędrcem. [Marco Polo, Opisanie Świata, Warszawa: WAB, 2010, ss. 48–49]

Co więcej,  franciszkanin bł. Odoryk z Pordenone, który podobnie jak wenecki kupiec, odbył podróż na Daleki Wschód, pisze w wieku XIV, że miasto, z którego wyruszyli Mędrcy do Palestyny nosiło nazwę Cassan. Skojarzenie z Kaszanem wydaje się oczywiste.

*

Czy w dzisiejszym mieście są jakieś pozostałości zamku? Ależ tak! I to takie, które wzbudziły nie lada sensację w świecie archeologicznym.  To stanowisko Tepe Sialk z pozostałościami dwóch mezopotamskich świątyń, tzw. zigguratów!

Dalsze losy trzech królów - Tepe Sialk Kaszan

Wykopaliska prowadzone w latach 30-tych XX wieku na Tepe Sialk wskazują na początki osadnictwa z okresu 6000 – 3000 p.n.e. Są identyfikowane jako Kultura rzeki Zayandeh, jaka miała się rozwijać na tym terenie równoczasowo z cywilizacją Sumerów w dzisiejszym Iraku czy cywilizacją Doliny Indusu w Indiach. Znaleziono ceramikę, narzędzia z kości i kamienia oraz pochówki.

Druga część stanowiska to  jeden z  najstarszych znanych zigguratów z epoki proto-elamickiej, czyli  ok. 3000 p.n.e. ( drugi pochodzi z czasów elamickich). Do tego tabliczki gliniane pokryte pismem klinowym o podobnym datowaniu! Wykopane w Sialk Tepe obiekty znajdują się obecnie m.in. w paryskim Luwrze, nowojorskim Metropolitan Museum of Art i teherańskim muzeum Narodowym Iranu.

*

Trudno powiedzieć jak Kaszan wyglądał w czasach Trzech Królów. Wszystko wskazuje na to, że był miejscem prastarego osadnictwa, od starożytności ważnym miejscem na szlaku karawan. Jego atrakcyjność wiązała się prawdopodobnie z obfitymi źródłami wody, bezcennej w pustynnych warunkach.  Dziś ta sama woda, która zwabiła tu ludzi 8 tysięcy lat temu, zasila kanały w ogrodach Fin i fontanny miejskie Kaszanu…

Awa

Identyfikacja trzeciego z miast wymienionych przez Marco Polo jako miejsce, skąd wyruszyli Magowie jest trudniejsza. Na mapie dzisiejszego Iranu możemy znaleźć niewielkie miasteczko Aweh z ruinami twierdzy-wieży, ok. 30 km na południe od Saveh. Ruiny na wzgórzu owszem wyglądają dość imponująco, ale nie ma tam śladów osadnictwa starszego niż najazd arabski. 

Dalsze losy trzech królów - Aweh

Pozostałości murów z bramą i cegieł na wzgórzu to fragment umocnień wybudowanych przez seldżuckiego sułtana Aladyna Mohammada Kharamshaha w końcu XII wieku. Kres twierdzy przyniósł najazd mongolski zaledwie pół wieku później.

Nie, nos archeologa podpowiada mi, że jesteśmy w złym miejscu, a intuicja kieruje do znacznie ważniejszego i starszego miasta. O 3 dni drogi karawany od Sawy.

Hamadan

Położone w rozległej dolinie zamkniętej ośnieżonym łańcuchem górskim pasma Zagrosu, którego kulminacją jest szczyt Alvad (3580 m npm ). Piękne miejsce, prawda?

Dalsze losy trzech królów - Hamadan

Dziś to niczym nie wyróżniające się miasto z zaledwie pół miliona mieszkańców (jest takich blisko 70 w Iranie). O,  jakże nieskończenie piękniejsze i wspanialsze musiało być w czasach, gdy nazywało się Ekbatana!

Ekbatana

Miasto zostało założone przez króla Medów Dajaukka w 728 roku pne i rozbudowywane przez późniejszych królów Medii. Według Herodota, miasto było otoczone siedmioma pierścieniami murów, z których zewnętrzne miały długość nie mniejszą niż te w Atenach epoki klasycznej, a dwa wewnętrzne pokryte były złotem i srebrem! Wewnątrz znajdował się zamek królewski i skarbiec. Po zajęciu Medii przez Persów,  Cyrrus II z dynastii Achemenidów wybrał to miejsce, położone na wysokości prawie 1800 m npm, na letnią rezydencję.

Hamedan - Ekbatana
Ruiny starożytnego miasta Ekbatana w dzisiejszym Hamedanie, Iran

Medowie uknuli spisek przeciw Persom i wrócili w 521 roku, ale pokonał ich po zaledwie 6 miesiącach Dariusz Wielki. Swoje zwycięstwo nad podstępnymi Medami uwiecznił na skale Behistunu w trzech językach – akadyjskim, staroperskim i elamickim. Dzięki temu, w XIX wieku udało się odczytać pismo staroperskie.

Po zajęciu miasta przez Aleksandra III Wielkiego w 330 r. p.n.e. Ekbatana stała się głównym skarbcem nowego imperium. Zniszczenie przynieśli Mongołowie w XIII i XIV wieku, ale prawdziwy cios zadali mu dopiero Osmanie.

Żydzi w Ekbatanie

Zgodnie ze starotestamentową tradycją piękna sierota Estera miała zostać drugą żona króla Kserksesa I, zwanego po hebrajsku Awerusem, który w tym celu pozbył się pierwszej. Według Księgi Estery, kobieta wraz z kuzynem Mordechajem uratowała swój naród przed spiskiem Hamana, urzędnika wrogiego Żydom.  Zgodnie z tradycją żydowską Estera i Mordechaj zostali pochowani w Hamadanie.

Tutejsze mauzoleum starotestamentowych bohaterów było licznie odwiedzane przez Żydów aż do momentu, kiedy Iran stał się głównym wrogiem państwa Izrael.

Hegmataneh

Ekbatana była już w starożytności istotnym ośrodkiem naukowym, a w XI wieku, gdy gościł tu Abu Ali Husain ebn Abdallah Ebn-e Sina, zyskała przydomek „hegmataneh” – „ miejsce, gdzie spotykają się uczeni”.

O kim mowa?  Ibn Sina – genialny perski  filozof, uczony, lekarz  i  poeta, znany nam jako Awicenna. Nazwano go też „najsłynniejszym uczonym islamu i jednym z najsłynniejszych uczonych wszech czasów wśród wszystkich narodów świata”.

Łatwiej wymienić to, czym się nie zajmował,  był autorem 450 książek z przeróżnych dziedzin, choć dominowały tematy filozoficzne i medyczne. Traktat Awicenny Kanon medycyny wywarł prawdopodobnie większy wpływ na średniowieczne nauczanie medycyny niż dzieła Galena. Dał uczonemu tytuł „ojca nowoczesnej medycyny”.

Awicenna leczy

Większość życia Ibn Sina spędził w Isfahanie na dworze samanidzkich namiestników abbasydzkiego kalifa Bagdadu. Ci irańscy władcy ugięli kark przed zwycięskimi arabskimi najeźdźcami, przyjęli islam i arabski alfabet, ale ocalili perską spuściznę przed arabizacją.  To im Abu Sina zawdzięczał edukację i dostęp do największej znanej ówcześnie biblioteki. Śmierć zastała go w Hamadanie i tam został pochowany.

*

Po wiekach stał się narzędziem nacjonalistycznej propagandy ostatniego szacha Rezy Pahlaviego. Odbudowując tradycję dawnej Wielkiej Persji, szach postanowił wykorzystać pamięć uczonego ( z urodzenia Tadżyka nota bene ).  W 1950 roku zburzono jego dawny grobowiec i zaangażowano całe społeczeństwo w zbiórkę pieniędzy na wzniesienie nowego, który został otwarty ostatecznie 1954 roku.

Główny plac miasta, także nazwano imieniem Ibn Siny, zwanego przez nas Awicenną a przez Irańczyków – BuAli. Nie zmieniła tego nawet Rewolucja 1979 roku ponieważ ajatollah Chomeini okazał się wielkim miłośnikiem BuAlego.

*

Dla mnie, od czasu obejrzenia filmu Medicus ( polecam umiarkowanie) Ibn Sina ma twarz Bena Kingsleya.

Dalsze losy trzech królów - Ben Kingsley jako Awicenna
*

Co sądzicie o starożytnej Ekbatanie jako mieście trzeciego Maga? Nie mam żadnych dowodów na poparcie tej tezy, prócz tego, że Król- Mag raczej nie mógł pochodzić z byle piaszczystej wiochy. Myśl ta spodobała mi się podobnie jak Hamadan, nad którym niewątpliwie unosi się duch uczonych  mędców.

 Jakie jeszcze ciekawostki kryje pamiętnik Marco Polo?

Wróćmy ponownie do Kaszanu, który zidentyfikowaliśmy jako  Kala Ataperistan, czyli zamek czcicieli ognia. Dość niezwykłe wydają się dalsze rewelacje podróżnika na temat królów, którzy wyruszyli stamtąd do Betlejem. A właściwie na temat ich drogi powrotnej do ojczyzny.

Mędrcy złożyli Dzieciątku potrójne dary, które miały być, jak już wiemy, swoistym testem przeprowadzonym na Jezusie. Ten zaś wziął wszystko, objawiając Mędrcom, że jest jednocześnie Synem Bożym, królem i lekarzem. W zamian za swe dary Magowie otrzymali małą zamkniętą puszkę, podziękowali i odjechali.

Ogień betlejemski ?

 „Gdy tak kilka dni drogi ujechali, powiedzieli sobie, że radzi by ujrzeć, co im dziecię dało. Więc otworzyli puszkę i znaleźli w niej kamyk. I zdumieli się bardzo, co by to mogło znaczyć. Dziecię dało im to na wyobrażenie, że mają stać twardo jak kamień w wierze, która się w nich zrodziła. Ponieważ kiedy trzej królowie ujrzeli, że dziecię przyjęło wszystkie trzy dary, rzekli sobie, że było ono Bogiem i królem ziemskim, i mędrcem.

Trzej królowie nie zadając sobie sprawy, dlaczego kamień ów został im dany, wrzucili go do studni. Zaledwie to uczynili spadł natychmiast z nieba ogień palący wprost do studni, do której kamień wrzucono, i nagle przez cud boski z otworu studni zaczął buchać płomień. Gdy trzej królowie ujrzeli ten wielki cud, przerazili się bardzo i żałowali, że rzucili kamień, poznali bowiem wtedy, że miał on wielkie i święte znaczenie. Wzięli trochę tego ognia i zanieśli do kraju swego. Złożyli go w kościele bardzo pięknym i bogatym. Tam utrzymują go stale i cześć mu oddają jak Bogu, i wszystkie ofiary tym ogniem są palone. (…) Całą tę historię opowiedzieli mieszkańcy zamku Imć Marcowi Polo, zapewniając, że to wszystko jest prawda. (…)

*

Marco skrzętnie odnotował każdy szczegół  opowieści czcicieli ognia z zamku Kala Ataperistan. Zamykając jednak ten rozdział dziennika, poddał bardzo wyraźnie w wątpliwość jej autentyczność.

Z tego wszystkiego możecie przyjąć tylko to, co zgadza się z Ewangelią. Reszta jest błędem pozbawionego wiary pospólstwa i nie zawiera prawdy, jeno same kłamstwa, jakie zwykli czynić nieuczeni, prości ludzie.

Imć Pan Polo opowiada bajki ?

Sto lat temu berlińskie Museum fur Volkerkunde zorganizowało wyprawę naukową do Turkiestanu chińskiego. Dziś to należący do Chińskiej Republiki Ludowej region autonomiczny Xinjiang. W ruinach nestoriańskiego klasztoru znaleziono kilka rękopisów chrześcijańskich. Wśród nich była też podwójna kartka papieru,  fragment większej całości, którą nazwano apokryfem ujgurskim. Datowany na IX lub X wiek, w języku ujgurskim, należącym do grupy języków tureckich, opowiada o … pokłonie Magów w Betlejem.

Trzech Mędrców ze Wschodu w gąszczu apokryfów

Naukowcy ustalili, że rzecz jest jeszcze starsza,  oparta na irańskim pierwowzorze w języku sogdyjskim z VI wieku. Co ciekawe, łączy wątek kultu ognia, będący próbą wyjaśnienia praktyk zaratusztrianizmu z historią, którą znamy z Ewangelii Św.Mateusza.

*

Kanwą opowiadania jest treść zawarta w Ewangelii Mateusza. Mamy tu podróż Magów prowadzonych przez gwiazdę, ich rozmowę z Herodem i przybycie do Betlejem . Podczas składania ofiar magowie zastanawiają się, jakie dary przyjmie Jezus. Tymczasem On odpowiedział, że jest Synem Bożym, królem i lekarzem a następnie dał im fragment kamiennego żłobu. Kamień ten okazał się dla magów zbyt ciężki, więc wyrzucili go w drodze powrotnej do studni, z której powstał blask i płomień do nieba. Widząc to, magowie zaczęli bić pokłony, w czym autor apokryfu znajduje uzasadnienie kultu ognia przez Magów „aż do dziś”.

Apokryf sugeruje następnie, że kapłan Zachariasz poniósł śmierć z ręki Heroda, który rozkazał także wymordować chłopców do dwóch lat. Ostatnie, urwane zdanie fragmentu jest prawdopodobnie nakazem ucieczki do Egiptu, danym Józefowi  we śnie. Ponownie jest więc paralelne z Ewangelią Św. Mateusza.

*

Okazuje się więc, że opowieść, którą usłyszał Marco Polo w zamku Kala Ataperistan i którą sam poddał w wątpliwość, ma dobrze ugruntowaną tradycję w krainach Wschodu.

Czciciele ognia

O głównych założeniach zaratusztruianizmu, jak wiara w jedynego Boga – Stworzyciela świata, Sąd Ostateczny, wędrówka duszy po śmierci do piekła lub nieba, istnienie diabła i nadejście Mesjasza,  pisałam w części 1. Nietrudno dostrzec, iż idee tej pradawnej religii wywarły wpływ na judaizm, skodyfikowany między innymi przez kapłana Ezdrasza w V wieku. Poprzez tę religię zaratusztrianizm mógł wpłynąć także na chrześcijaństwo.

Faravahar

Kult ognia zyskał szczególne znaczenie w czasach dynastii Achemenidów, czyli Cyrrusa, Dariusza i Kserksesa ( VI-IV w pne). Władcy ci budowali w najważniejszych miastach swojego imperium ołtarze ognia, gdzie podtrzymywany był stale duży, widoczny z daleka płomień. Gdy Persja znalazła się we władaniu Aleksandra Wielkiego i jego greckich następców, Seleucydów, stare kulty zostały zakazane. Aż do momentu, gdy odrodziło się imperium Sasanidów ( III-VII w n.e), powołujące się na tradycje Achemenidów. Zaratusztrianizm stał się na nowo religią państwową.

Ekspansja muzułmańskich Arabów na teren Persji w VII i VIII wieku n.e. przyniosła upadek Sasanidów i  kres zaratusztrianizmu.  Religią Persji po podboju arabskim  stał się islam. Co ciekawe, wyznawcą Zoroastra i kultu ognia był ostatnim szach Iranu – Reza Pahlawi, manifestujący związki z potęgą Achemenidów i Sasanidów. To stało się początkiem jego końca w zawierusze rewolucji islamskiej…

Szach Reza Pahlawi podczas uroczystości koronacyjnej, zdj. portal Blue Blood
*

W samym Iranie pozostało obecnie ok. 40 tys. wyznawców religii czcicieli ognia, głównie w rejonie niezwykle ciekawego, pustynnego miasta Jazd. Teoretycznie cieszą się oni współcześnie statusem konstytucyjnej mniejszości, w praktyce są jednak często dyskryminowani.

Tam właśnie, w okolicach Jazdu,  po dziś można zaobserwować dwa ciekawe aspekty dawnych wierzeń.

Kult ognia

Ogień stanowi szczególny obiekt kultu zaratusztrian. Jest on najczystszym ze wszystkich tworów Ahura Mazdy. Angra Manju zbrukał go co prawda, dodając do niego dym. Jednak dym nie miesza się z samym ogniem, lecz ucieka do góry i dlatego płomienie są zawsze doskonale czyste. W centralnym punkcie świątyni zoroastryjskiej pali się stale podtrzymywany święty ogień, który gwarantuje trwanie mocy Ahury Mazdy na ziemi. Świętość ognia wzrasta z czasem jego trwania. Wokół najstarszych ołtarzy powstawały sanktuaria – świątynie ognia. Wierzono, iż ogień, który palił się stale ponad 100 lat, ma ogromną siłę uzdrawiania i spełniania innych życzeń.

Jedną z takich świątyń udało mi się zobaczyć w Jaździe. Wybaczcie jakość zdjęć, ale święty ogień, który tam płonie nieprzerwanie od 470 roku n.e, jest chroniony przez zbrukaniem oddechami wiernych, szybą.

Wieże milczenia

W etyce zaratusztrianizmu nie występuje pojęcie grzechu, ale zastępuje je „zbrukanie”. Dusza człowieka może ulec zbrukaniu poprzez kontakt z „brudnymi” tworami Angra Mainju ( Złego Ducha). Silnie zbrukana dusza przejdzie w końcu na stronę sił zła i po śmierci zostanie strącona do piekła. Obowiązkiem człowieka jest zatem dbanie o swoją czystość duchową. Obejmuje to unikanie nieczystych myśli, nieczystego pokarmu i nieczystych ludzi.

Zaratusztrianizm ustalił listę „nieczystości”, z którymi kontakt prowadzi do zbrukania. Śmierć jako twór Angra Mainju jest również nieczysta, a zwłoki człowieka są jedną z najbardziej zbrukanych rzeczy. Ze względu na to, że ziemia jest tworem czystym, nie można jej brukać grzebiąc zwłoki. Nie można też ich spalić, by nie zbrukać czystego ognia.

Zaratusztrianie pozostawiali zwłoki na szczycie specjalnych wież, tzw. wież milczenia, gdzie cała zgnilizna śmierci była pochłaniana przez sępy – zwierzęta cieszące się szczególnym szacunkiem w zaratusztrianizmie. Dopiero gdy ze zwłok zostały suche, białe kości, te doczesne szczątki były zrzucane do specjalnego szybu w wieży.

Współczesność wymusiła zaprzestanie tych praktyk, a zwłoki chowane są w betonowych grobach, tak aby nie stykały się z ziemią.

Co widział imć Marco Polo?

Czy ciała kapłanów perskich miały szansę przetrwać dwanaście wieków do przybycia tam podróżnika w Wenecji? Jak już wiemy,  zoroastrianie nie chowają swoich zmarłych, ale zostawiają ich na Wieżach Milczenia, by pożarły je sępy. Tak więc Persowie nie pozostawiliby ciał czczonych osób w grobowcach jako relikwie. Chyba, że … kapłani-magowie wrócili z Betlejem już jako wyznawcy Chrystusa …

To co widział Marco Polo z pewnością nie było więc  grobowcem zoroastryjskim. Czy zatem mógł to być kiedyś przybytek chrześcijański? Tak, myślę, iż to możliwe, o czym przekonałam się podczas mojej wizyty w Urmii.

Ciąg dalszy nastąpi …

Bonus, czyli niespodziewany trop w Turcji

Znalazłam jeszcze jeden intrygujący, choć niestety mało wiarygodny trop identyfikujący trzech Królów-Magów w zupełnie zaskakującym miejscu. Ta ciekawostka, odnosi się do grobowca Antiocha, władcy Kommageny. Potraktujmy ją jednak raczej jako pretekst do wycieczki w niezwykłe miejsce.

Kopiec grobowy na szczycie góry Nemrut, Turcja, zdj. domena publiczna
Kommagena, czyli małe królestwo z królem o wielkim ego

Królestwo Kommageny, dziś zapomniane, w starożytności było krainą w północnej Syrii, między Cylicją, Kapadocją a Eufratem. W dzisiejszej Turcji pomiędzy to teren między Gaziantep, Şanliurfą a Malatyą.

Początkowo w VIII wieku pne było sojusznikiem Asyrii. Potem w granicach perskiego państwa Achemenidów, które zostało podbite w 333 roku p.n.e przez Aleksandra Macedońskiego. Po jego śmierci rozpoczęły się walki o schedę, które wykorzystali lokalni władcy, aby uwolnić się spod rządów Seleucydów. Władzę objął dotychczasowy gubernator, Ptolemeusz, prawdopodobnie syn Kserksesa, króla Armenii.

Kommagena miała nieszczęście do władców, których ambicje były znacznie większe niż możliwości. Do tego zawierali nie zawsze skuteczne sojusze polityczne. Jeden z kolejnych królów, Antioch I Theos Dikajos Epifanes Filoromajos Filhellen (ok. 70–36 p.n.e.), wsparł  najpierw Pompejusza w wojnie przeciw Partii ( opłaciło się ), a potem Marka Antoniusza w wojnie domowej przeciwko Oktawianowi ( pudło). Porażka w niej zepchnęła Kommagenę do roli rzymskiego protektoratu.

W roku 17 n.e. Tyberiusz zajął Kommagenę, a ostatecznie  armeńską dynastię Orontydów odsunął od władzy Wespazjan. Jej pozostali przy życiu potomkowie wiedli dostatnie życie w Grecji. Pomnik jednego z nich, Gajusza Juliusza Antiocha Epifanesa Filopapposa, wciąż stoi w Atenach.

*

Dzisiaj jedyną pamiątką świetności Kommageny jest sanktuarium-mauzoleum, zbudowane na rozkaz Antiocha Theosa na szczycie góry Nemrut Dağı.  ( Proszę nie mylić z wygasłym wulkanem Nemrut w pobliżu Jeziora Wan ).

zdj. domena publiczna

To zadziwiające miejsce! Na szczycie wysokiej góry usypano 50-metrowy kopiec grobowy. Po jego obydwu stronach stały ołtarze z gigantycznymi, 9-metrowymi posągami bogów i herosów – Zeusa-Ormuzda, Herkulesa, Tyche, Apolla-Mitry oraz samego króla Antiocha ( tak, tak! niezwykła skromność ).

zdj. z pixabay, Katja

Posągi zostały zniszczone przez Rzymian i popadły w zapomnienie. Odnaleziono je dopiero w XIX wieku. Obecnie znajdują się na liście Światowego Dziedzictwa UNESCO i zadziwiają nielicznych turystów docierających w to miejsce. Same leżące głowy mają 2 metry.

zdj. z pixabay, Katja

A gdzie Trzej Królowie?

Otóż  w syryjskim apokryfie Grota Skarbów czytamy o ukazaniu się Gwiazdy, która zwróciła uwagę królów chaldejskich. Chaldejscy uczeni, potrafili odczytywać znaki na niebie, poszukując kosmicznych sił determinujących ludzką egzystencję, a także rozpoznawali przyszłe wydarzenia za sprawą biegu gwiazd nazywanym zodiakiem. Według ich najstarszej nauki istniały cztery podstawowe gwiazdozbiory – Lwa, Skorpiona, Wodnika i Byka. Dopiero w V wieku pne pojawiło 12 znaków zodiaku, jakie znamy dzisiaj.

Studiując uczone księgi i analizując astrologiczne zjawiska, jakim była Gwiazda Betlejemska, wskazali do odbycia podróży tych władców, którzy związani byli z konstelacją Lwa. Symbolika mauzoleum Antiocha z Kommageny pokazuje ponoć, iż rodziny królewskie z Edessy ( dzisiejsza Urfa / Şanliurfa we wschodniej Turcji ), Armenii i Kommageny właśnie ( znów ta skromność ), byli wybrani do tej misji. Królowie-Magowie-astrologowie, mieli być reprezentantami owych rodzin.

Wierzyć nie wierzyć? 😉

*

Na północną Syrię, jako ojczyznę Magów wskazuje jeden z syryjskich apokryfów. Mówi, iż królowie wywodzili się z Harran niedaleko dzisiejszej Urfy w Turcji. To ciekawe miejsce, gdzie zachowały się lepione z gliny domy -ule, a lokalna tradycja wskazuje Harran jako miejsce, skąd miał wyruszyć w swą wędrówkę do Kanaanu prorok Abraham. Ale to temat na zupełnie inną opowieść…

***

O poszukiwaniach śladów wyprawy Trzech Króli w różnorodnych źródłach pisałam też w cz.1

Więcej na temat tradycji Święta Objawienia Pańskiego, zwanego Świętem Trzech Króli we wpisie:

 ***

Jeśli spodobał Ci się mój tekst będę wdzięczna za poświęcenie mi chwili uwagi:

* Odezwij się proszę w komentarzu, to momencik, a dla mnie to bardzo ważna wskazówka i motywacja.

* Jeśli uważasz, że wpis ten jest interesujący na tyle, że warto się nim podzielić się z ze znajomymi – udostępniaj śmiało ! Dla mnie to ważny znak, iż ktoś docenia moją pracę. 

Bądźmy w kontakcie, jestem na Facebooku / fanpage’u i tu. Codziennie dzielę się tam nowymi zdjęciami, inspiracjami, ciekawymi opowieściami zasłyszanymi podczas podróży. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

%d bloggers like this: