Dalsze losy Mędrców ze Wschodu jezioro Urmia
Historie niezwykłe,  Miejsca niezwykłe,  Święci,  Szlaki pielgrzymkowe,  Wędrówki poza szlakiem,  Ziemia Święta i Bliski Wschód

Dalsze losy Mędrców ze Wschodu. Ostatni grobowiec

Aby poznać dalsze losy Mędrców ze Wschodu czytaliśmy historie zapisane w apokryfach ( tutaj ) a także ruszyliśmy ich śladami do Persji ( tutaj ). Kontynuując tę wyprawę udajemy się w zupełnie niezwykły i rzadko odwiedzany zakątek Iranu – do bram Edenu.

Dalsze losy Trzech Mędrców ze Wschodu

W ortodoksyjnie islamskim Iranie oficjalnie blisko 99 % społeczeństwa to muzułmanie. Wyznawanie innej niż islam religii jest utrudnione a konwersja z islamu może zostać ukarana śmiercią. Konstytucja gwarantuje możliwość wyznawania własnej religii mniejszościom jak zaratusztrianie czy chrześcijanie obrządku asyryjskiego, chaldejskiego, Ormianie, katolicy, ale już niekoniecznie np. protestantom. Ciekawostek jest więcej.  Tak się bowiem składa, że wciąż obowiązuje dekret z 1605 roku, wydany przez szacha Abbasa Wielkiego dla Ormian, gwarantujący im praktykowanie ich wiary oraz przywilej produkcji wina na własne potrzeby (!).

W krainie blisko Edenu

W północno-zachodnim Iranie, w rejonie wielkiego słonego Jeziora Urmia, zwanego z nostalgią  przez Ormian, jednym z „trzech mórz Armenii”, w miejscu styku granic Iranu, Turcji, Armenii, Nachiczewanu i Azerbejdżanu leżą miasta Tabriz, Maku, Dżulfa i Urmia ( Orumiyeh).

Rejon ten, w przeszłości znany z bujnych sadów, nazywany „ogrodami Persji”,  był miejscem, gdzie żyli obok siebie chrześcijańscy Chaldejczycy, Asyryjczycy, nestorianie i Ormianie, a także muzułmańscy Persowie, Azerowie i Kurdowie oraz wspólnota żydowska. To pokojowe współistnienie zostało brutalnie zakończone w latach 80-tych XIX wieku podczas tłumienia kurdyjskiego powstania przez perskiego szach Ubayada Allaha. Chrześcijan masakrowały obydwie strony konfliktu, a w 1918 roku dołączyli do nich także Turcy. Widmo ludobójstwa skłoniło resztkę chrześcijan do ucieczki. Część rodzin wróciła po wycofaniu się Turków i tak, z 40 % populacji jaką w tym rejonie stanowili chrześcijanie, obecnie żyje tu ich ok. 4000. Są wyznawcami 6 obrządków chrześcijańskich.

W tym, jakby się mogło wydawać, zapomnianym przez Boga i ludzi miejscu, po wiekach obecności chrześcijan pozostały kościoły. Szczęśliwie nie wszystkie zostały zniszczone podczas wojen i konfliktów etnicznych, nie wszystkie legły w ruinie przez lata zaniedbań. Wśród nich dwa szczególnie wpisują się w legendę o Magach ze Wschodu. Zanim o nich opowiem, powinniśmy dowiedzieć się jakie były dalsze losy uczonych posłów.

Dalsze losy Magów

 „A otrzymawszy we śnie nakaz, żeby nie wracali do Heroda, inną drogą udali się do swojej ojczyzny”.

Sen Trzech Królów

Tak św. Mateusz kończy swoją opowieść o wizycie Magów w Betlejem. Ale autorzy wczesnochrześcijańscy nie poprzestali na tym stwierdzeniu, snując fantastyczną opowieść, jak to Herod ścigał Magów, aż rozwścieczony nakazał spalić okręty w najbliższych portach. Tymczasem Magowie prowadzeni przez anioła ( a nawet może samego archanioła Michała ) szczęśliwie uniknęli pościgu.

Pominę tu arcyciekawy, wspomniany już wątek rozlicznych prezentów jakie Mędrcy mieli otrzymać od Jezusa i Matki Bożej, obecny we wschodnich apokryfach. Były to:  fragment kamiennego żłobu, dający potem święty ogień, niepalna pieluszka Jezusa, prowiant na drogę, który był  niewyczerpany, chusta, w której Maryja nosiła Jezusa ( wspomniana także przez bł. Katarzynę Emmerich ). Dość, że te prezenty wywarły wpływ na dalsze życie Magów, ułatwiając ich przemianę z pogan w chrześcijan.

Według syryjskich i ormiańskich legend, po powrocie do ojczystych stron Magowie oddali się kontemplacji i modlitwie. Mieli także wybudować kaplicę ku czci narodzonego Króla Świata, ozdobioną krzyżem i wizerunkiem gwiazdy. Opowiadali, co ich spotkało, a słuchający ich czciciele ognia przyjmowali z entuzjazmem nową wiarę, szczególnie, jeśli przyjmiemy za apokryfami, iż  Magowie  przynieśli z Betlejem święty ogień.

Pan Jezus z rewizytą

Wśród wizji bł. Katarzyny Emmerich jedna jest szczególnie zadziwiająca. Oto dorosły Jezus wybrał się w długą podróż, aby odwiedzić Trzech Królów i dotarł do „miasta namiotów czcicieli gwiazd”.

Sair już nie żył, Teokenon upasł się tak, że nie mógł chodzić, ale Menzor był jeszcze w pełni sił. Podczas uczty Jezus uleczył otyłego króla,  wyjawił, że jest Mesjaszem, pouczył królów-kapłanów o Eucharystii, pobłogosławił chleb i wino,  wspomniał czekającą go mękę i narysował symbol ewangelicznego baranka. Po czym odszedł, by rozpocząć swoją działalność w Galilei.

Spotkanie Magów ze Św. Tomaszem

O ile wyprawa Jezusa do Magów nie znajduje potwierdzenia w innych źródłach, to co do przybycia tam apostołów zgadzają się zarówno opowieści syryjskie, jak i łacińskie, a także wizje niemieckiej mistyczki. Apostoł Tomasz ( lub też Juda Tadeusz czy też obydwaj ) mieli odnaleźć świadków narodzin Chrystusa, a następnie opowiedzieć królom o ziemskim życiu i śmierci Mesjasza, a także wyłożyć Jego naukę, którą Mędrcy przyjęli. Wtedy Apostoł ich ochrzcił, nauczył odprawiania mszy i konsekrował na biskupów. Po wypełnieniu swojej misji, wyruszył w dalszą drogę ku własnej męczeńskiej śmierci.

Diego Velazquez, Św. Tomasz

Śmierć Trzech Królów

Namaszczeni na biskupów głosili Ewangelię, nauczali i uzdrawiali wędrując po świecie, aż osiedli u stóp tajemniczej góry Vaus, gdzie wcześniej wznieśli kaplicę dla Mesjasza. Wtedy ponownie pojawiła się gwiazda, tym razem  zwiastująca ich śmierć. Trzej Królowie wspólnie celebrowali jeszcze Boże Narodzenie w 54 roku w Armenii i zmarli w czasie odprawiania mszy w odstępie kilku dni ( Melchior w wieku 116 lat, Baltazar -112 lat i Kacper – 109 lat).  Z taką precyzją opisują koniec ich ziemskiego żywota ormiańskie hagiografie.

Dalsze losy Trzech Medrców

Ale jest także tradycja, iż Trzej Królowie ponieśli męczeńską śmierć za wiarę w Tego, któremu kiedyś przybyli oddać pokłon. Łacińskie Martyrium wspominające o tym, zostało co prawda uznane za XVI wieczne hiszpańskie fałszerstwo, jednak nie zmieniło to przekonania, iż Trzej Królowie należą do świętych Pańskich. Bez kanonizacji, na zasadzie istnienia ich kultu od niepamiętnych czasów. Trzej Królowie stali się patronami podróżnych i ich opiekunami w drodze.

Relikwie Magów

Pobożność średniowieczna, lubiła posiadać relikwie świętych i pilnie je zbierała. Co się stało z doczesnymi szczątkami niekanonizowanych świętych? Możemy podać dwie znane nam już tradycje.

Pierwsza to przekonanie, że ciała Trzech Magów miały znajdować się w perskim mieście Saveh (Sawa), o czym pisał Marco Polo w swoim pamiętniku z podróży na Daleki Wschód ok. 1272 roku, a także bł. Oderyk  z Pordenone w roku 1320.

W tym samym czasie, kiedy wspomniani podróżnicy oglądali ciała Świętych Magów w Persji,  Europa czciła ich relikwie w katedrze w Kolonii. Druga  tradycja mówi bowiem o relikwiach zdobytych przez  cesarzową Helenę, matkę Konstantyna Wielkiego. Apokryfy mówią, że cesarzowa prowadząc swoje „wykopaliska” w Jerozolimie, dowiedziała się o trzech okazałych, sąsiadujących ze sobą grobowcach, w których spoczywają ciała Mędrców gdzieś dalej na Wschodzie. Poleciła  sprowadzić relikwie z Persji, a następnie przywiozła szczątki Trzech Królów z Ziemi Świętej do Konstantynopola.

W połowie  IV wieku relikwie miał otrzymać od cesarza Manuela z Konstantynopola biskup Mediolanu św. Eustorgiusz. Osiem wieków później, w roku 1164 Fryderyk I Barbarossa po zajęciu Mediolanu, za poradą biskupa Rajnolda z Daszel, zabrał relikwie do Kolonii, gdzie umieścił w kościele św. Piotra.

katedra w Kolonii

Drogocenne doczesne szczątki Trzech Mędrców umieszczono we wspaniałym relikwiarzu, który został wykonany między ok. 1181 a 1230 rokiem przez złotnika Mikołaja z Verdun.  Jest to wybitne dzieło sztuki sakralnej i złotniczej.

Kolonia relikwiarz

Dzięki relikwiom oraz przedmiotom związanym z innymi świętymi – Urszulą i Gereonem – Kolonia stała się ważnym miejscem pielgrzymek w Europie. Przy relikwiach Trzech Króli modlili się Jan Paweł II a także Benedykt XVI.

relikwiarz z Kolonii

Trzecia droga relikwi

Wróćmy do Persji, czyli Iranu. Konkretnie do Tabrizu w prowincji Azerbejdżan Wschodni, w najdalszym północno-zachodnim jego krańcu.

Dalsze losy Trzech Medrców  - mapa

Była połowa kwietnia. Ostatni etap naszej podróży po Iranie przewidywał przelot z południa kraju na północny-zachód, w pobliże granicy z Armenią. W Szirazie panowała już wtedy wybujała wiosna, słońce błyszczało w kropelkach wody w fontannach i uwalniało słodko-orzeźwiające zapachy otulające kwitnące gaje pomarańczowe.

Kwiat pomarańczy

Tymczasem po przylocie wczesnym rankiem z Szirazu do Tabrizu przywitał nas zimowy chłód i widok zaśnieżonych łańcuchów górskich oddzielających Iran od Turcji, Azerbejdżanu i Armenii. Po prostu irańskie Suwałki 😉

Z prawdziwą wdzięcznością przyjęliśmy zaproszenie na gorącą herbatę na słynnym targu w Tabrizie ( na liście UNESCO).

Dalsze losy Trzech Medrców - herbata na targu
Dalsze losy Trzech Medrców - herbata w Tabrizie

Byliśmy tam zresztą witani jak długo oczekiwani goście. Ktoś nawet wyraził troskę, czy noszenie chusty nie jest dla kobiecej części wyprawy zbyt uciążliwe 😉 Nie było …

Marco Polo też tu handlował.

*

Z Tabrizu ruszyliśmy na zachodni brzeg słonego jeziora Urmia do miejscowości o tej samej nazwie.

Dalsze losy Trzech Medrców - most do Urmii

To niegdyś chrześcijańskie miasto, dziś zamieszkują głównie Kurdowie i Azerowie, ale wciąż są tu także Asyryjczycy – mniejszość etniczna, posługująca się językiem neo-aramejskim i będąca chrześcijanami kościoła asyryjskiego lub chaldejskiego.

Te dziwne podziały datujące się na pierwsze wieki istnienia chrześcijaństwa, wynikają z faktu, że głowy tutejszych społeczności nie uczestniczyły we wszystkich istotnych soborach ustalających główne prawdy wiary. Stąd pewne poważne różnice dogmatyczne. Kiedy znajdziemy się jednak we wschodniochrześcijańskiej świątyni, czy to asyryjskiej, syriackiej, maronickiej, czy ormiańskiej, wydaje się, że żadne podziały historyczne nie miały miejsca i ogarnia nas duch pan-chrześcijańskiego ekumenizmu. Życzliwość wschodnich chrześcijan jest niezwykła. Tak też było podczas wizyty u Asyryjczyków w Urmii.

Najstarszy kościół na świecie?

Po co wyprawiliśmy się do tak odległego krańca Persji? Tutejsi chrześcijanie asyryjscy przechowują bardzo ciekawą tradycję o kościele Matki Bożej, czyli Kalisa Neneh Mariyam. Ma to być najstarszy kościół wzniesiony na Wschodzie! Drugi pod względem wielkości po świątyni w samym Betlejem. Został zbudowany przez Apostoła Tomasza nad grobem jednego z Magów, którzy pokłonili się Jezusowi w Betlejem!

Rzeczywiście, prace wykopaliskowe odsłoniły fragmenty świadczące o tym, że obecna świątynia była miejscem kultu ognia. To także nie kłóci się z tym, co już wiemy o Świętych Magach, jako zoroastryjskich kapłanach. Archeolodzy umiejscawiają budowę tej świątyni o pierwotnej archaicznej architekturze, w okresie partyjsko-sassanidzkim, co daje dużą rozpiętość czasową ( II w pne – VII w ne ), ale równie dobrze może sugerować przełom er.

*

Obecnie kościół z zewnątrz nie robi wrażenia szczególnie zabytkowego, ale też jego wygląd znacznie się zmienił na przestrzeni wieków. Według relacji asyryjskich, pewna chińska księżniczka, która udawała się do arcybiskupa Niniwy, zatrzymała się w tym kościele i jako pierwsza odnowiła go w 642 roku n.e. Kolejny remont a zarazem przebudowę przeprowadzili Rosjanie przed I wojną, zamieniając świątynię na prawosławną cerkiew. Wreszcie po raz ostatni kościół Naneh Maryam został odnowiony w 1963 roku, kiedy to dobudowano nową część i wieżę.

Urmia- kościół MB zewn

Zmienimy jednak zdanie na temat starożytności tej budowli, gdy przeciśniemy się przez niskie drzwi do wnętrza. Napis nad portalem, nakazuje odwiedzającym zdjąć buty, gdyż wchodzą na świętą ziemię. Zgodnie z zasadami sztuki asyryjskiej, we wnętrzu kościoła brakuje ornamentów czy ozdób w postaci malowideł ściennych, stiuków lub reliefów. Podłogę wewnątrz, zwyczajem wschodnim, przykrywają dywany. Nawa zamknięta jest absydą zwieńczoną kopułą. Wąski korytarz na prawo od apsydy prowadzi do chrzcielnicy. 

Wewnątrz w kościele, w przeszłości chowano duchownych i ważne postaci chrześcijańskie. Stąd grobowce i płyty nagrobne, wśród których natkniemy się na tę, która przykrywała grób perskiego kapłana Króla-Maga. Przykrywała, bowiem w czasie II wojny światowej Armia Czerwona „uprowadziła” zmumifikowane ciało do Kijowa, gdzie ślad po nim zaginął.

*

Wracamy znowu do problemu mumii, czyli ciała perskiego zoroastryjskiego kapłana, które nie zostało najwyraźniej oddane sępom. Myślę jednak, że potrafimy rozwiązać już tę sprzeczność, jeśli założymy, że Magowie przyjęli naukę Św. Tomasza czy Judy Tadeusza o Mesjaszu i zostali przez nich ochrzczeni. Wtedy odrzucili pogańskie tradycje, także te dotyczące pogrzebu.

***

O poszukiwaniach śladów wyprawy Trzech Króli w różnorodnych źródłach pisanych można przeczytać też w tutaj

O wyprawie do Iranu w poszukiwaniu śladów Trzech Króli pisałam we wpisie o dalszych losach Trzech Króli cz. 1

Więcej na temat tradycji Święta Objawienia Pańskiego, zwanego Świętem Trzech Króli we wpisie na ten temat.

Bonus, czyli Persja wczoraj i dziś

Ze względu na naszą tradycję europejską, zakorzenioną w dokonaniach antycznych Greków, pod wpływem opowieści o bohaterach z Termopil i Maratonu, postrzegamy Persów jako bestialskich najeźdźców. Współcześnie wizję tę utrwaliła propaganda amerykańsko-izraelska prezentująca Iran jako kraj terrorystów i barbarzyńców. Dodatkowo obraz podkolorował hollywoodzki komiks pt. „300”. Tymczasem wydaje się, że w pierwszej konfrontacji to Sparta raczej prezentowała się jako totalitarne państwo o okrutnych obyczajach. Persja natomiast była krajem o wysokiej kulturze i tolerancji. Taki obraz płynie nie tylko z kronik perskich, potwierdzają to wykopaliska, a także, o dziwo, źródła żydowskie. Obraz Persów z Starym Testamencie jest zgoła inny niż współcześnie.

Pamiętamy, że władca Babilonii, Nabuchodonozor II, zdobył Jerozolimę w 597 roku p.n.e. Król Jojakin, ostatni z dynastii Dawida, wraz z częścią poddanych oraz zrabowanym skarbcem świątynnym, został przesiedlony do Babilonu. Władcą Judy został mianowany Sedecjasz. Gdy podniósł bunt, miasto zostało zburzone przez Babilończyków (587 p.n.e. lub 586 p.n.e.), a większość mieszkańców uprowadzono ponownie do Babilonu. Był to początek tzw. niewoli babilońskiej Żydów.

*

W tym czasie co zdolniejsi młodzieńcy robili karierę w służbie króla. Najlepszym przykładem jest prorok Daniel, którego Nabuchodonozor ustanowił zwierzchnikiem wszystkich mędrców Babilonu ( a także magów, zaklinaczy i astrologów chaldejskich ). To on mógł zapoznać tamtejszych uczonych z hebrajskimi proroctwami mesjańskimi.

Rembrant, Uczta Baltazara, zdj. domena publiczna

To Daniel odczytał napis Mane, tekel, fares, który tajemnicza ręka nakreśliła na ścianie się w trakcie uczty Baltazara, syna Nabuchodonozora, jako zapowiedź upadku Babilonu. Przepowiednia spełniła się wraz z najazdem Medów i Persów. Ich wojska pod wodzą Cyrrusa w 539 roku p.n.e. zdobyły Babilon oraz całą Mezopotamię.

Cyrrus
Cyrrus II Wielki

Jednym z pierwszych edyktów, król Persów zezwolił deportowanym Żydom na powrót do Judei. Po mrokach niewoli babilońskiej Żydzi traktowali Cyrrusa jako wyzwoliciela. Część wybrała życie w tolerancyjnej ówcześnie Persji, stanowiąc  szanowaną społeczność w stołecznych miastach – Suzie i Ekbatanie.  Sam prorok Daniel został pochowany w Suzie.

*

Kolejny władca, Dariusz, polecił zwrócić Żydom święte zwoje Izraela przechowywane w skarbcach Babilonu i odbudować świątynię w Jerozolimie. Kserkses I, zwany po hebrajsku Awerusem, miał nawet żydowską żonę, piękną Esterę. Według Księgi Estery uratowała swój naród przed spiskiem urzędnika wrogiego Żydom.

Dariusz Wielki

Być może z tego przekonania, iż perscy władcy byli protektorami narodu żydowskiego, wzięła się tradycja, która przeniknęła do chrześcijańskich apokryfów. A nawet do pewnej księgi liturgicznej, przechowywanej w jednym z klasztorów na górze Athos. Według niej Magów z podarunkiem dla Jezusa wysłał sam wybawca narodu żydowskiego z niewoli babilońskiej, perski imperator Cyrrus Wielki ( zmarły w 546 roku p.n.e ) !

***

Jeśli spodobał Ci się mój tekst będę wdzięczna za poświęcenie mi chwili uwagi:

* Odezwij się proszę w komentarzu, to momencik, a dla mnie to bardzo ważna wskazówka i motywacja.

* Jeśli uważasz, że wpis ten jest interesujący na tyle, że warto się nim podzielić się z ze znajomymi – udostępniaj śmiało ! Dla mnie to ważny znak, że ktoś docenia moją pracę. 

Bądźmy w kontakcie, jestem na Facebooku / fanpage’u i tu. Codziennie dzielę się tam nowymi zdjęciami, inspiracjami, ciekawymi opowieściami zasłyszanymi podczas podróży. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

%d bloggers like this: