Portugalska Rewolucja Goździków
Historie niezwykłe,  Portugalia,  Wydarzenia

Portugalska Rewolucja Goździków, albo czy Salazar lubił ośmiorniczki?

25 kwietnia 1974 roku po północy lizbońskie Radio Rinasenza nadało zakazaną przez cenzurę pieśń – Grândola, Vila Morena – umówiony sygnał wojskowych spiskowców do rozpoczęcia przewrotu . Miał tylko położyć kres wojnie w portugalskich koloniach, a obalił najstarszą europejską dyktaturę. W akcji wzięło bezpośredni udział … 2000 żołnierzy, których jednak natychmiast poparła ulica. I tak oto najbardziej łagodny naród w Europie obalili 50-letni reżim w jeden dzień. Portugalska Rewolucja Goździków.

*

Niekwestionowanym symbolem tej rewolty są po dziś dzień skromne kwiaty – goździki. Tak mocno spoiły się z tym spontanicznym wystąpieniem przeciwko dławiącej kraj dyktaturze, że nie tylko dały nazwę rewolucji, ale zainicjowały zmiany widoczne na mapie Lizbony.

Oto pierwszy lizboński most, wybudowany w 1966 roku na wzór Golden Gate, symbol Lizbony nowoczesnej i noszący imię „ojca narodu” – Salazara, został przemianowany na Most 25 kwietnia.

.

Skąd wzięły się goździki?

Był poranek 25 kwietnia 1974 roku … Celeste Caeiro, szła do pracy podekscytowana. Tego dnia restauracja Braancamp, gdzie pracowała jako szatniarka, pierwszy stołeczny lokal samoobsługowy, miała obchodzić pierwsze urodziny. Z tego względu jej właściciele kupili większą ilość białych i czerwonych goździków, które klienci mieli otrzymywać po kieliszku Porto. Tymczasem szef, czując widocznie, że coś „wisi w powietrzu”, postanowił nie otwierać tego dnia swojej restauracji.

Celeste przygnębiona wyszła na ulicę z bukietem w ręku i wolnym krokiem ruszyła do metra. Gdy wysiadła na Chiado zobaczyła czołgi i oddział maszerujących żołnierzy. Byli ożywieni, roześmiani, pełni radosnej energii.  Podeszła do jednego z czołgów i zapytała jego załogę co się dzieje. Idziemy na Carmo, zatrzymać Marcelo Caetano. To rewolucja!  Jeden z żołnierzy poprosił Celeste o papierosa. Nie miała ich, ale w szczerym, spontanicznym geście ofiarowała mu … kwiatek, mówiąc: Jeśli chcecie je przyjąć, dla każdego mam po goździku.

Potem wręczyła goździk kolejnemu i kolejnemu z żołnierzy, aż rozdała wszystkie… Kwiaty natychmiast zdobiły lufy ich karabinów. Ten prosty gest Celeste rozszerzył się całą Lizbonę, inspirując wszystkie kwiaciarnie do rozdawania czerwonych goździków.

Podczas zamachu wojskowego nie padł ani jeden strzał. Bo jakże strzelać z karabinu, w którego lufie tkwi kwiat? Portugalia – kraj łagodnych obyczajów…

Portugalska Rewolucja Goździków - żołnierze

.

Nieoczekiwany gest Celeste Caeiro dał nazwę rewolucji, która zmieniła kraj … Rewolucja Goździków.

Portugalska Rewolucja Goździków - celeste caeiro
Kobieta od goździków – Celeste Caeiro – współcześnie
*

W tym roku, 25 kwietnia, mija 47-ta rocznica Rewolucji Goździków w Portugalii. Data niezbyt okrągła, ale gdyby nie pandemia, na pewno byłaby obchodzona hucznie. Portugalczycy są z niej bowiem dumni.

Zdjęcie Mário Cruza, itinar.com

Duma z Rewolucji Goździków nie przeszkadza, temu, że w głosowaniu na największego Portugalczyka w historii tego narodu, przeprowadzonym w 2007 r. przez publiczną telewizję RTP, zwyciężył Salazar – symbol obalonej przez Rewolucję Goździków dyktatury. Były premier zdystansował tak znane i zasłużone postacie jak odkrywca morskiej drogi do Indii – Vasco da Gama czy Henryk Żeglarz, uważany za twórcę portugalskiego imperium kolonialnego. Salazar zdobył aż 41 proc. głosów, wyprzedzając legendarnego lidera portugalskich komunistów Alvaro Cunhala (19,1 proc.) oraz Aristidesa de Sousa Mendesa, legendarnego konsula z Bordeaux, który podczas II wojny światowej uratował około 30 tys. europejskich Żydów (13 proc.). Z dyplomacji wyrzucił go właśnie dyktator, skazując na ostracyzm towarzyski.

*

Zawsze uparcie twierdziłam, że Polacy i Portugalczycy mieli i mają wiele wspólnego. Pozornie nasze narody zasadniczo się różnią. Portugalczycy, choć nie są typową nacją śródziemnomorską, mają w sobie umiłowanie do celebracji życia, podszyte co prawda melancholią i fatalizmem. Raczej daleko im do polskiego mesjanizmu i fanfaronady. Ale kiedy przyjrzysz się bliżej…. Ta sama skłonność do narzekania na wszystko, szczególnie na władzę. A najlepiej narzekać przy jadle i napitku ( tu jednak forma i menu zasadniczo się różni ). Obydwie nasze nacje  lubią zatrudnić Matkę Bożą, żeby się zajęła wszelkimi problemami. Coraz częściej także w naszych skrajnych krajach Europy słyszy się głośniejsze westchnienia, że kiedyś ( za komuny / za Salazara ) było lepiej…

Stąd kolejny smutny wniosek, że obie nasze nacje mają także, jak się zdaje, dość krótką pamięć.

Odrobina historii

Odświeżając wiedzę historyczną zatrzymajmy się przy postaci António de Oliveira Salazara.

Portugalska Rewolucja Goździków -Salazar

Sprawował władzę dyktatorską w Portugali w latach 1933-68. Wielu Portugalczyków uważa, że Salazar najpierw ocalił Portugalię, a później ją pognębił. Stworzył Estado Novo, czyli korporacyjny model państwa autorytarnego. Odrzucał liberalną demokrację parlamentarną jako ustrój jego zdaniem demoralizujący oraz osłabiający państwo i naród. Sprawił ostatecznie, że Portugalia z czasem stała się ubogim, wręcz „zapyziałym” krajem na peryferiach Europy. Można by powiedzieć – czas Estado Novo e oscuro.

Estado Novo

Salazar był zwolennikiem konserwatywnego modelu społecznego, opartego na katolickiej nauce społecznej. Państwo (nad)opiekowało się obywatelem, zapewniało podstawowe ( jedynie) wykształcenie i potrzeby. Ot kilka klas, właściwie umiejętność podpisania się. Po dziś dzień wiele osób w starszym wieku nie umie czytać i pisać, a poziom analfabetyzmu nadal sięga 5 %. Salazar chciał, żeby ludzie pili tylko wino i interesowali się w piłką nożną. Miejsce kobiety było w domu, w kuchni, przy mężu i dzieciach. 

Do tego cenzura, tajna policja, wojny w koloniach. Salazar był osobą małostkową i pamiętliwą. Pielęgnował w sobie niechęć do ludzi, którzy, w jakiś sposób mu się sprzeciwiali. Jak każdy dyktator lubił narzucać swoją wolę. Mieszał się nawet do tak, wydawać by się mogło, błahych rzeczy, jak zakupy robione przez Portugalczyków.

*

Niezaprzeczalnym faktem jest, że Salazar, były profesor ekonomii na uniwersytecie w Coimbrze, kierujący krajem nieprzerwanie od 1932 do 1968 roku, skutecznie wyprowadził Portugalię ze skutków Wielkiego Kryzysu. Dyktator stawiał na państwowy protekcjonizm w gospodarce. W swojej polityce, jak wskazują eksperci, świadomie dążył do ujednolicenia zwyczajów konsumpcyjnych swoich rodaków. Narzucał Portugalczykom nabywanie produktów pochodzących z Portugalii. Szczególnie promował wino. Salazar mówił, że każde sprzedane wino daje środki do życia portugalskim rodzinom, a dodatkowo miejsca pracy.

Skrajnym przejawem kontrolowania zwyczajów Portugalczyków było wysyłanie policji do kontrolowania osób korzystających z zapalniczek. Musieli mieć oni specjalne pozwolenie. Wszystko służyło ochronie rodzimego przemysłu wytwórców zapałek.

Salazar otaczał parasol ochronny nad portugalską gospodarką do tego stopnia, że wpływał na jadłospis portugalskich gospodarstw domowych. Wspierał szczególnie mocno sektor rybołówstwa, w którym naczelne miejsce odgrywał połów dorsza. I choć jego suszona wersja, czyli tzw. bacalhau, poławiany był w zimnych wodach Morza Północnego, to rozbudowana flota rybacka, przemysł obróbki tej ryby i cały sektor producentów konserw dawały tysiące miejsc pracy i niemałe wpływy do budżetu. Salazar bardzo dokładnie określił obszary produkcji towarów rolnych w swoim kraju. 
Zboża miały rosnąć w Alentejo, warzywa i owoce na zachodzie kraju, a w portach rybackich miała być odbierana sardynka. Z kolei z Europy Północnej flota portugalskich poławiaczy dorsza miała dostarczać na stoły tę ówcześnie tanią rybę.

Ośmiornica – wróg publiczny nr 1

Z tego właśnie powodu jednym z wrogów na portugalskim stole stała się niezwykle popularna w północnej części Portugalii ośmiornica. Stanowiła tam podstawę świątecznego stołu – zarówno w Wigilię, jak i Boże Narodzenie. Już pod koniec listopada wzrastała więc liczba osób przemycających ośmiornice z hiszpańskiej Galicji. W nocnym procederze uczestniczyli niekiedy portugalscy strażnicy, ludzie stamtąd, którzy pomagali ośmiornicy przedostać się przez dzielącą oba kraje rzekę Minho. Nierzadko ładunek małych łodzi liczył kilkadziesiąt kilogramów.

Lizbona do zablokowania przemytu ośmiornic wysyłała nawet służby bezpieczeństwa, które rekwirowały zatrzymany towar i paliły go.

Jakże musiał boleć ten widok marnowanego jedzenia! Bowiem wysiłki Salazara w sprawie sterowanego rozwoju gospodarki, sprawiły w rezultacie, że w kraju wówczas brakowało wszystkiego, z wyjątkiem głodu.

Wstrząsający obraz Portugalii tego czasu daje chociażby książka „Moja Portugalia”. To zapiski z pobytu w tym kraju Franciszka Ziejki. Polecam.

*

Po 36 latach władzy, w 1968, Salazar ustąpił ze stanowiska ze względu na zły stan zdrowia. Legenda mówi, że kiedy doznał wylewu i leżał sparaliżowany przez 2 ostatnie lata życia, jego następca Caetano, nadal „konsultował” z nim każdą decyzję polityczną.

*

Po co o tym przypominam? No cóż, wydaje się, że ten rodzaj autorytaryzmu, jakiego Portugalczycy doświadczali przez pół wieku, nie umarł wraz z Salazarem. Jego idee ożywają. Konserwatywny, ksenofobiczny, pseudoimperialny, z aparatem represji, dążący do zmian w organach ścigania i sądownictwie, z narodowocentryczną retoryką władzy, z silnym zabarwieniem klerykalnym ( bo przecież nie chrześcijańskim ). Coś Wam to przypomina?

System wprowadzony przez Salazara ostatecznie załamał się 25 kwietnia 1974, kiedy to w Portugalii doszło do bezkrwawej rewolucji goździków, która zapoczątkowała budowę demokracji. Sześć lat minęło od ustąpienia Salazara do obalenia dyktatury. Tyle zajęło miłym, uśmiechniętym, niezbyt bojowym, znoszącym z wrodzoną rezygnacją trudy życia Portugalczykom, zamknięcie tego etapu.

Dziś Portugalia to zupełnie inny kraj. Patrzmy i uczmy się choć raz na cudzej historii.

zdj. z histmag.org
*

Tu nieco więcej wspomnień o tym jak wyglądała portugalska Rewolucja Goździków.

https://dzieje.pl/aktualnosci/40-lat-temu-wybuchla-portugalska-rewolucja-gozdzikow

***

Więcej artykułów o Portugalii w zakładce na moim blogu.

***

Na koniec prośba:

Jeśli spodobał Ci się mój tekst będę wdzięczna za poświęcenie mi chwili uwagi:

·  Odezwij się proszę w komentarzu, to momencik, ale dla mnie to bardzo ważna wskazówka i motywacja.

·  Jeśli uważasz, że wpis ten jest interesujący na tyle, że warto się nim podzielić się z ze znajomymi – udostępniaj śmiało ! Dla mnie to ważny znak, iż ktoś docenia moją pracę. 

·  Bądźmy w kontakcie, jestem na Facebooku / fanpage’u i tu, ponieważ codziennie dzielę się tam nowymi zdjęciami, inspiracjami, ciekawymi opowieściami zasłyszanymi podczas podróży. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *