Architektura,  Historie niezwykłe,  Miejsca niezwykłe,  Polska

Nałęczów i jego genius loci, czyli śladami XIX-wiecznych celebrytów

Nałęczów i jego genius loci. Co stanowi o wyjątkowości tego miejsca ? Podczas poprzedniej wizyty w Nałęczowie spacerowaliśmy po Parku Zdrojowym, zachwycając się jego malowniczością, wdychając aromatyczne, zdrowe powietrze, piliśmy wodę z nałęczowskich zdrojów. Opowiadałam także wiele o historii uzdrowiska. Dzisiaj chciałam zaprosić na spacer, który pozwoli nam poznać historię tego miejsca zapisaną ludzkimi losami. Nałęczów XIX-wiecznych elit.

Moda na Nałęczów, która zrodziła się już w latach 80-tych XIX wieku, przyciągała do miasteczka licznych kuracjuszy. Wśród nich niezwykłe osobowości epoki z dziedziny kultury – literatów, artystów, działaczy, ówczesną elitę.

Wspaniały klimat Nałęczowa i jego niezwykły urok zatrzymały wiele osób na dłużej. Wśród tych, którzy związali się z Nałęczowem i byli jego piewcami, wymienić należy dwóch wielkich pisarzy: Stefana Żeromskiego i Bolesława Prusa. Ich związki z Nałęczowem zostały utrwalone na kartach powieści, w ówczesnej prasie, zaowocowały także fundacjami, pomnikami. Dzisiaj możemy spacerować w Nałęczowie ich śladami, zwiedzać poświęcone im muzea, tropić ich obecność w nazwach ulic, szkołach i przedszkolach ich imienia…

Ale nie tylko oni pokochali Nałęczów. Osób korzystających z uroków i dobroczynnego wpływu na zdrowie tego uzdrowiska, bywalców tutejszych salonów, było znacznie, znacznie więcej.

Bolesław Prus

A właściwie Aleksander Głowacki, urodził się w Hrubieszowie, wychowywał i chodził do szkoły w Lublinie. W lubelskim kościele pw. św. Ducha wziął ślub z miłością swojego życia, Oktawią Trembińską, daleką kuzynką ze strony matki.  

nałęczów-genius-loci
Portret Bolesława Prusa, Domena publiczna,

N.B. Imię Oktawia, zdaje się, miało w tamtym czasie magiczny urok dla artystów, jak się wkrótce przekonacie.

Studiując wszedł w konflikt z władzami carskimi, co zaowocowało pobytami w więzieniu na Zamku w Lublinie. Prawdopodobnie one były w późniejszym okresie powodem dolegliwości, które lekarze zdiagnozowali jako agorafobię ( lęk przestrzeni ). Jak widać nie tylko współcześni psychiatrzy mają ręce ( i kozetki ) pełne roboty.

Nadzieję wyleczenia dawało nowoczesne uzdrowisko w Nałęczowie.  W roku 1882 roku Prus po raz pierwszy przyjechał tu jako kuracjusz. Odpoczywał, leczył dolegliwości chorobowe a przy okazji tworzył. Od tamtej pory miasteczko to stało się jego ulubionym miejscem wypoczynku, które odwiedzał przez kolejne 28 lat.

Pokoik  w Pałacu Małachowskich

Mieszkając w pokoju na parterze Pałacu Małachowskich, pisał „Lalkę” i „Placówkę” oraz „Kroniki”. W 1924 roku, staraniem miejscowego społeczeństwa z Walentyną Nagórską na czele, wmurowano w pałacu  tablicę mu poświęconą. W 1961 roku, w byłym pokoju pisarza, zorganizowano jedyne w Polsce Muzeum Bolesława Prusa, posiadające bogate zbiory jego rękopisów oraz licznych pamiątek po rodzinie. Obecnie mieści się ono w budynku dawnej Ochronki Żeromskiego.

A Bolesław Prus siedzi spokojnie na ławeczce przy pałacu spoglądając bez emocji na współczesnych kuracjuszy.

Nałęczów-ławeczka-Prusa

„Pod Matką Boską”

Innym miejscem związanym z Bolesławem Prusem w Nałęczowie jest willa „Pod Matką Boską” ( obecnie „Ewelina”)  w Alei Lipowej.

nałęczów-genius-loci

Należała do Edmunda Raciborskiego, miłośnika twórczości Bolesława Prusa. Pisarz spędził tu z żoną Oktawią i wychowankiem Emilem, kilka sezonów w latach 1900-1910. W rezultacie tutaj powstały liczne strony jego „Lalki” i „Placówki”. Przypomina o tym pamiątkowa tablica na północnej elewacji budynku.

Za willą Pod Matką Boską, na sąsiedniej posesji, stoi domek murowany z charakterystyczną werandą, zwany Domkiem Prusa, zbudowany specjalnie dla pisarza przez ówczesnego właściciela Edmunda Raciborskiego.

Tropy literackie w okolicy

Z Nałęczowa Bolesław Prus często jeździł do pobliskiej Bochotnicy, gdzie umieścił akcję swojej noweli „Antek”oraz do Puław, którym poświęcił „Pleśń świata”, umiejscawiając historię w pobliżu puławskiej świątyni Sybilli.

*

Bolesław Prus to nie tylko wybitny pisarz, prozaik, nowelista, publicysta okresu pozytywizmu, współtwórca polskiego realizmu, kronikarz. To także myśliciel i popularyzator wiedzy, działacz społeczny oraz propagator turystyki pieszej i rowerowej. Pod koniec życia, dzięki ożywionej działalności publicystycznej, stał się także wielkim autorytetem w opinii publicznej. Postrzegano go jako wzorowego reprezentanta postawy pracy organicznej i utylitaryzmu.

Bolesław Prus pozostawił wśród mieszkańców Nałęczowa żywe wspomnienia. Był gorliwym propagatorem oświaty zdrowotnej wśród ludu. W rezultacie do dziś jego imieniem nazywane są miejsca, w których najczęściej go widywano. Poświęcano mu tablice pamiątkowe, a nawet utrwalono jego pasję do cyklizmu w Parku Zdrojowym.

nałęczów

Stefan Żeromski

Stefan Żeromski przyjechał do Nałęczowa po raz pierwszy w 1891 roku, mając 25 lat. Powodem były problemy finansowe, które zmusiły go do przerwania studiów i przyjęcia posady guwernera. Został nauczycielem trzech córek Anieli i Michała Górskich, właścicieli Nałęczowa i okolicznych majątków.

nałęczów-genius-loci
Młody Stefan Żeromski, Muzeum Narodowe w Kielcach, domena publiczna

W Nałęczowie Stefan poznał Oktawię z Radziwiłłowiczów Rodkiewiczową. Dwa lata od niego starsza Oktawia była młodą wdową z dwuletnią córeczką Henryką. Jej małżeństwo z pierwszym mężem powstańcem styczniowym i sybirakiem, równolatkiem jej matki, trwało bowiem krótko. Henryk Rodkiewicz wkrótce zmarł. Oktawia mieszkała z matką i ojczymem Konradem Chmielowskim, dyrektorem zakładu leczniczego w willi Oktawia u stóp Armatniej Góry. Organizowała życie kulturalne i literackie w Nałęczowie. Dzięki niej Żeromski wszedł w krąg znanych twórców, poznał m.in. Prusa, Sienkiewicza, Gierymskich, Witkiewiczów.

Serce nie sługa

Oktawia i Stefan pobrali się w 1892. Przez pierwsze lata małżeństwa ona była jego muzą, opiekunką, korektorka i pomocnicą w gromadzeniu materiałów do jego książek. Kiedy carscy żandarmi podczas rewizji w ich warszawskim mieszkaniu skonfiskowali rękopis „Popiołów”, to dzięki jej staraniom udało się go odzyskać. W Raperswilu, gdzie Żeromski objął posadę bibliotekarza, nieraz go zastępowała, kiedy ciężko chorował.

Niektórzy znawcy tematu twierdzą, iż to Oktawia zainspirowała postać Magdaleny Brzeskiej w „Emancypantkach”  Bolesława Prusa. Żeromski także pewne jej cechy nadał „Siłaczce”, chociaż badacze literatury twierdzą, że w większym stopniu pierwowzorem w tym przypadku była Faustyna Morzycka – działaczka społeczna, znajoma Żeromskiego w pracy oświatowej w Nałęczowie.

Serce nie sługa po raz drugi

Po 20 latach małżeństwa z Oktawią życie osobiste Żeromskiego zdemolował gwałtowny huragan uczuć. Stefan szaleńczo zakochał się w młodszej o 26 lat malarce Annie Zawadzkiej. Gdy w 1913 roku urodziła się we Florencji ich córka Monika, przez pewien czas żył rozdarty między dwiema rodzinami. Oktawia nie godziła się na rozwód, mimo że wybrał życie z Anną.

*

Kiedy syn Oktawii i Stefana, Adam umierał na gruźlicę w 1918, ten razem z Oktawią pomagał w przewiezieniu go z Zakopanego do Nałęczowa i w ostatnich jego dniach tu pozostał. A potem pogrążony w ojcowskim bólu napisał „O Adamie Żeromskim Wspomnienie”, przywołując chwile górskich wędrówek syna.

Ta śmierć zamknęła rozdział rodzinnego życia Stefana z Oktawią, chociaż ona nie wyrzuciła go z pamięci i serca do końca swojego życia. Przeżyła męża o 3 lata. Spoczywa w rodzinnym grobowcu Radziwiłowiczów  na cmentarzu parafialnym w Bochotnicy.

nałęczów-genius-loci
*

W latach nałęczowskich Żeromski zaangażował się w pracę u podstaw, która miała budować podstawy nowej Polski i wychowywać jej przyszłe intelektualne elity. Zainicjował powstanie Towarzystwa Oświatowego „Światło”, które działało na całej Lubelszczyźnie oraz Uniwersytet Ludowy, prowadzący działalność edukacyjno-odczytową. I przeznaczył własne honorarium za „Dzieje grzechu” na budowę Ochronki w Nałęczowie – nowoczesnego przedszkola.

Ulica Armatnia Góra

Aby poznać miejsca związane ze Stefanem Żeromskim powinniśmy udać się na ulicę Armatnia Góra. To dawny trakt handlowy, który prowadził z Lublina przez pobliską Wąwolnicę do Kazimierza Dolnego i tam do przeprawy na Wiśle. Na terenie dzisiejszego Nałęczowa trakt wiódł doliną Bystrej. Po wydzierżawieniu gruntów przez Fortunata Nowickiego i spółkę lekarzy, szlak został przeniesiony poza park, na równolegle biegnącą Armatnią Górę.

Dlaczego Armatnia Góra? Albowiem podobno salwami z armat witano króla Stanisława Augusta, który miał wracając z Kaniowa do Warszawy zatrzymać się w Nałęczowie.

*

Proponuję zacząć spacer przy Bramie Zachodniej Parku Zdrojowego.

nałęczów-genius-loci

Nałęczów znany jest z willowej zabudowy, która nadaje duszę temu uzdrowiskowemu miasteczku. Tu przy ulicy Góra Armatnia, w pobliżu parku zdrojowego mamy pierwszą kumulację architektury i historii.

Chwilka spaceru lekko pod górę i dochodzimy do posesji gdzie znajduje się Willa Widok. Wybudowana została po 1880 roku w stylu szwajcarskim. Składa się z dwóch dwukondygnacyjnych skrzydeł połączonych werandą. Willę zdobią balkony i rzeźbione szczyty.

nałęczów-genius-loci

Willa początkowo należała do Państwa Bennich, a w następnych latach była w posiadaniu kolejnych właścicieli. Obecnie stanowi własność miejscowego organisty.

Kaplica Św. Karola Boromeusza

Właścicielem niezabudowanej posesji między willami „Widok” i „Podgórze” należącymi do dr Benni był początkowo dr Wacław Lasocki. 

Inicjatywa wzniesienia kaplicy wpłynęła od p. Ludwiki Benni, której mąż Karol był cenionym lekarzem warszawskim. Państwo Benni, będąc bezdzietni, oszczędności swoje przekazywali na cele religijne. Po śmierci męża Ludwika ( Luiza ) Benni zwróciła się do Kurii Lubelskiej z propozycją wybudowania własnym kosztem i na własnej posesji kaplicy w stylu zakopiańskim, przy Zakładzie Leczniczym w Nałęczowie. Administrator Diecezji ks. Zenon Kwiek propozycję przyjął.

Przystąpiono do budowy kaplicy wg wzoru znanego twórcy stylu zakopiańskiego Stanisława Witkiewicza. Budowa trwała 2 lata do czerwca 1919 roku.

nałęczów-genius-loci

Kaplica jest przeznaczona wg życzenia fundatorki dla kuracjuszy i wczasowiczów, zwłaszcza ludzi chorych, którzy przyjeżdżając do Nałęczowa po zdrowie fizyczne, tutaj mogą czerpać siły duchowe.

W ołtarzu jest obraz Św. Karola Boromeusza biskupa Mediolanu, patrona chorych ( kopia obrazu z kościoła z Powązek Warszawskich). Patrona wybrano dla uczczenia pamięci doktora Karola Benniego. 

To tutaj podczas swoich wizyt w Nałęczowie, mszę święte odprawiał m.in. ówczesny kardynał, a późniejszy papież Karol Wojtyła.

Opiekę nad kaplicą miała p. Elżbieta Czyżewska i rodzina Grochowiczów, która od pani Benni nabyła willę „Podgórze”. W latach 60-tych dzięki ofiarności kuracjuszy i części parafian został położony nowy dach, przeprowadzono konserwację wewnątrz i zewnątrz kaplicy, ogrodzono posesję.
W 1997 roku dekretem kościelnym kaplica Św. Karola Boromeusza stała się Kościołem Rektoralnym Parafii Św. Jana Chrzciciela w Nałęczowie.

Dzisiaj urokliwa Kaplica Św. Karola Boromeusza, jest emblematycznym wręcz zabytkiem Nałęczowa, odwiedzanym przez wszystkich turystów i kuracjuszy.

Krok w przód i do świata literatury

Kontynuując spacer dochodzimy do jednej z piękniejszych wilii w Nałęczowie. Jest to willa Podgórze . Wybudowana została w latach 1882-1885 przez Aleksandra Oskierko – ziemianina litewskiego i Sybiraka. Jest to typowy dla Nałęczowa przykład drewnianej architektury uzdrowiskowej w „stylu szwajcarskim”.

nałęczów-genius-loci

Po śmierci żony pana Oskierki i po jego wyjeździe z Nałęczowa, willa stała się własnością doktora Karola Benniego, wybitnego lekarza i społecznika, przyjaciela wielu artystów i pisarzy.

Za czasów Benniego był tu pensjonat, gdzie mieszkał m.in. Henryk Sienkiewicz, który tu pisał „Rodzinę Połanieckich”, a także Jan i Mieczysław Karłowiczowie. Stołował się tutaj Bolesław Prus.

 W willi odbywały się także czwartkowe spotkania literackie organizowane przez Jadwigę Łuszczewską – Deotymę i sędziwego Antoniego Odyńca ( przyjaciela Adama Mickiewicza ). To dzięki jego namowom do Nałęczowa zdecydowali się przyjechać Bolesław Prus oraz Henryk Sienkiewicz.

Wdowa po doktorze Bennim – Ludwika Benni sprzedała willę Stanisławowi Truszkowskiemu. Później wielokrotnie przechodziła ona z rąk do rąk prywatnych właścicieli.

Willa składa się z 4 różnej wielkości brył połączonych w jedną całość. Najwyższa część zwieńczona jest loggią. Trzy dwukondygnacyjne werandy zdobi ornament roślinny. Wysoka podmurówka jest w kolorze białym natomiast pozostała część willi w ciemnym kolorze drewna. Na szczycie widnieje nazwa „Podgórze”. Od 1984 roku willa wraz z oficyną, ogrodem, ustępem i ogrodzeniem z bramą jest w  rejestrze zabytków.

Willa „Oktawia”

Tuż obok willi „Podgórze”, za uliczką S. Żeromskiego, znajduje się wyjątkowo  stylowa willa Oktawia. Posiada obszerne werandy, rzeźbiony szczyt, ornamentowane nadokienniki i balustrady. Pierwotnie dwa piętrowe segmenty łączył parterowy pawilon z werandą. Budynek posiadał wtedy 24 pokoje i 5 kuchni. Obecnie część wschodnia jest rozebrana. W roku 1969 willę wpisano do rejestru zabytków.

nałęczów-genius-loci

W 1880 roku, dyrektor Zakładu Leczniczego, doktor Konrad Chmielewski rozpoczął budowę drewnianej willi. Obiekt wzniesiono, w modnym wówczas w Nałęczowie, stylu szwajcarskim. Wkrótce po poślubieniu Pani Radziwiłłowicz, na cześć swojej pasierbicy nazwał willę „Oktawia”.

Po śmierci Konrada Chmielewskiego w 1899 roku, willa częściowo pełniła funkcje pensjonatu. Gościli tutaj Zenon Przesmycki, Adolf Nowaczyński, Ignacy Matuszewski, Jan Lemański, Zofia Nałkowska oraz aktorka Wanda Malinowska-Osterwina, żona Juliusza Osterwy.

Z wizytą u Żeromskich

Bywał tu Stefan Żeromski, ówcześnie guwernant u Państwa Górskich. Przy okazji jednej z wizyt poznał Oktawię, wówczas wdowę po Sybiraku, Henryku Rodkiewiczu. Po ślubie z Oktawią, Stefan Żeromski zamieszkał w jej domu w latach 1905-1908. Willa stała się wówczas miejscem spotkań postępowej inteligencji. Odbywały się tu m. in. kursy dokształcające dla młodzieży i wykłady Uniwersytetu Ludowego oraz zajęcia dla analfabetów. Na parterze willi działała ochronka prowadzona przez Oktawię Żeromską. 

Po latach budynek odziedziczyła córka Oktawii – Henryka, która wraz z mężem Janem Koszczyc Witkiewiczem pozostawała jego właścicielką do 1946 r. Następnie willa przeszła w ręce rodziny Klaczyńskich.

N.B. Na tej samej posesji co willa „Oktawia” mieści się z tyłu za nią Willa Olimpia. To pensjonat Emilii Klaczyńskiej. Z jej tarasu i okien rozciąga się widok nie tylko na willę „Oktawia” na tle Parku, ale i na Chatę Żeromskiego.

*

Jeśli pójdziemy w górę uliczką Stefana Żeromskiego dojdziemy do szczególnego budynku, zwanego Chatą, w której dzisiaj mieści się Muzeum poświęcone pamięci pisarza. Pierwsze, co rzuca się w oczy to styl obiektu, albowiem znacznie odbiega on od znanej już architektury willowej Nałęczowa. Zabytek nawiązuje bowiem ściśle do budownictwa ludowego Podhala, stylu zakopiańskiego.

nałęczów-genius-loci

Chata Stefana Żeromskiego

„Chata” stanęła na terenie nabytym przez pisarza od dr Wacława Lasockiego za 200 rubli (1 morga i 78 prętów). Pisarz wybudował ją w 1905 roku za honorarium otrzymane za powieść „Popioły”. Dlatego on sam zwał to miejsce „Popiołówką”, co w obliczu późniejszych zdarzeń, a przede wszystkim śmierci jego niespełna 19-letniego syna Adama w 1918 roku, pobrzmiewa jakby fatum.

Zaprojektował ją architekt Jan Koszczyc-Witkiewicz, późniejszy twórca warszawskiej Szkoły Głównej Handlowej. Chata Żeromskiego była jego pierwszą samodzielną realizacją. Domek w stylu zakopiańskim zbudowany została z drewnianych bali łączonych na zrąb i przykryty gontem. W ogrodzie rosną wybujałe modrzewie, posadzone na imieniny Stefana, a pod potężnymi topolami przy wejściu zaprasza stolik i ławeczka, przy których zasiadał.

nałęczów-celebrytów

Żeromski stworzył sobie tutaj własny azyl literacki. Chata była świątynią dumania, a także miejscem, gdzie realizował swoje plany, idee, marzenia. Tutaj Żeromski pisał „Dzieje grzechu”. Powstawały tu: „Róża”, „Duma o hetmanie”, „Słowo o Bandosie”, „Dzienniki”, „Z odczytem”, „Siłaczka”, fragmenty „Dzienników”.

Chata-Muzeum

Muzeum w Nałęczowie powstało z inspiracji Oktawii Żeromskiej, ona bowiem po śmierci męża przekazała Chatę w darze narodowi. W rezultacie zostało otwarte 17 czerwca 1928 roku jako pierwsze muzeum pisarza. Dwa tygodnie później Oktawa umarła. Pierwszym kustoszem został Jan Koszczyc Witkiewicz.

Jednoizbowe wysokie wnętrze chaty z białym kominkiem i dużymi oknami pełne jest śladów obecności pisarza. Przede wszystkim uwagę zwraca niewielkie biurko, przy którym pisał.

Przed skromnym posłaniem stoi kufer podróżny pisarza, bowiem często wyjeżdżał – do Warszawy, Zakopanego, Szwajcarii, Paryża, Florencji. A ściany pracowni są gęsto wytapetowane zdjęciami jego i rodziny: żony Oktawii i syna Adasia, przyjaciół. A także pracami malarskimi i rysunkami, wśród których wypatrzeć można nawet jego własną ilustrację do opowiadania „Rozdziobią nas kruki, wrony”.

Szczyt ściany naprzeciw okna wieńczą trzy portrety Żeromskiego. Największych rozmiarów portret namalował w 1900 roku Eligiusz Niewiadomski malarz, który 22 lata później dokonał w warszawskiej Zachęcie zamachu na prezydenta Narutowicza. Zaskakująco realistyczny wizerunek sprezentował Żeromskiemu w 1916 roku Witkacy. Ostatni, namalowany w 1924 przez Tadeusza Pruszkowskiego powstał rok przed śmiercią pisarza. Portret Adasia to z kolei dzieło Leona Wyczółkowskiego.

Portret Stefana Żeromskiego, Eligiusz Niewiadomski, Domena publiczna,
*

Zmarły na gruźlicę syn pisarza Adaś, spoczywa w mauzoleum w ogrodzie. Mauzoleum zaprojektował także Jan Koszczyc Witkiewicz,  który za ten projekt architektoniczny został nagrodzony srebrnym medalem w Paryżu na wystawie Art Deco w 1925 roku. Na marmurowym sarkofagu wewnątrz mauzoleum widnieje inskrypcja: „Boże przytul do łona jego czystą duszę”.

Jan Witkiewicz pseudonim  Koszczyc, czyli góralszczyzna na lessach

W tym miejscu warto wspomnieć o osobie, która dużo wniosła do architektury Nałęczowa, czyli Janie Witkiewiczu pseudonim  Koszczyc. Znany też jako Jan Koszczyc Witkiewicz zasłużył się dla rozwoju uzdrowiska.

Był bratankiem Stanisława Witkiewicza, twórcy stylu zakopiańskiego w architekturze i stryjecznym bratem Stanisława Ignacego Witkiewicza – Witkacego. Początkowo współpracował w Zakopanem ze stryjem Stanisławem Witkiewiczem przy budowie domu dla ojca – willi  Witkiewiczówka, według projektu z roku 1903.

Młody Koszczyc Witkiewicz przybył do Nałęczowa w 1905, aby zaprojektować i wybudować chatę – pracownię dla Stefana Żeromskiego. Tu poznał pasierbicę Żeromskiego, córkę Oktawii Żeromskiej -Henrykę, z którą się ożenił 3 lata później.

W następnym roku, także na życzenie teścia zaprojektował bezpłatnie Ochronkę – przedszkole im. Adama Żeromskiego, która była pierwszym murowanym budynkiem projektu tego architekta.

Ochronka

To zabytek Nałęczowa, mocno związany z kilkoma ważnymi dla miasta postaciami.

Dawny budynek Ochronki, zdj. domena publiczna -By Nutaj

Ochronka, będąca darem Stefana Żeromskiego, jest żywym pomnikiem społecznikowskiej pasji pisarza. Projekt budynku opracował Jan Witkiewicz. Prace rozpoczęto w 1906 roku. Na oczach nałęczowskiej społeczności rosła okazała budowla z cegły i kamienia. Żeromski stale zabiegał o pieniądze, pożyczał na weksle, brał materiały na kredyt, a gdy i to nie wystarczało – ofiarował własne oszczędności i honorarium za „Dzieje grzechu” ( ponad 6000 rubli ).

Funkcjonowanie Ochronki było możliwe dzięki ofiarności wielu ludzi. Oktawia i Stefan Żeromscy, Jan Witkiewicz, Walentyna Nagórska osobiście dokładali starań, aby pozyskać fundusze, książki do biblioteki i dary rzeczowe. Przez wiele lat, nawet po wyjeździe z Nałęczowa, pisarz regulował zaległe rachunki, wyszukiwał sponsorów zasilających skromny budżet placówki. Po odzyskaniu niepodległości Ochrona, zgodnie z wolą pisarza, nazwana im. A. Żeromskiego, stała się własnością społeczną.

W 2017 roku przeniesiono tu Muzeum Bolesława Prusa, które propaguje twórczość autora „Lalki” i przypomina o związkach pisarza z Lubelszczyzną. I tak drogi tych dwóch wielkich pisarzy znowu po latach przecięły się w Nałęczowie.

Uwaga! Ochronka, czyli Muzeum Bolesława Prusa znajduje przy ulicy Poniatowskiego, nie na Armatniej Górze !

*

Wracajmy jednak na ulicę Armatnia Góra, bowiem tuż za skrzyżowaniem z ulicą Struga, naszą uwagę przyciąga największa „piękność” Nałęczowa.

Willa „Ukraina”

To najwspanialsza bodajże w Nałęczowie reprezentantka secesji, nazywanej tu „stylem włoskim”.  Została wybudowana w latach 1883-84 przez Henryka Straszyńskiego dla hrabiny Kraszewskiej pochodzącej z Wołynia. Jest to budowla z kamienia, cegły, otynkowana. Była kolejno własnością rodzin: Cieciszowskich, Rulikowskich, Jełowieckich, Kisslów, Ordów, czyli szlachty kresowej.

nałęczów-genius-loci

W okresie międzywojennym funkcjonowała jako pensjonat nazywany szumnie „pierwszorzędnym”. Odbywały się tutaj bowiem słynne bale i wieczorki taneczne. W 1939 r. przebywali tu przedstawiciele ambasady angielskiej i amerykańskiej. Po II wojnie światowej został przejęty przez Skarb Państwa i w rezultacie pełnił różne funkcje, m.in.Urzędu Pocztowego i Funduszu Wczasów Pracowniczych.

Obecnie od 2013 roku, nieruchomość pozostaje w rękach prywatnych właścicieli. W 2017 w willi „Ukraina” swoją autorską restaurację „Willa Filiks” otworzyła Agnieszka Filiks.

Willa „Borowianka”

Ostatnią zabytkową willą, którą widzimy przy tej ulicy jest „Borowianka”.

Willa Borowianka, zdj. domena publiczna, By Nutaj

To zabytkowy modrzewiowy dworek wzniesiony w 1900 roku w stylu szwajcarskim. Nazwa willi pochodzi od nazwiska pierwszego właściciela płk. Borowińskiego. Drewniany parterowy dworek nakryty został dwuspadowym dachem z lukarnami. Ozdobą willi są trzy werandy z motywami roślinnymi i geometrycznymi wzorami. Na trójkątnym szczycie nad werandą umieszczona jest tabliczka z nazwą willi. Odnowiona gruntownie w 2000 roku, obecnie mieści pensjonat.

*

Dalej ulica Armatnia Góra dochodzi do skrzyżowania z aleją wychodzącą z parku i ul. 1 Maja. Następnym razem pójdziemy nią pod górę, aby rzucić okiem na Aleję Lipową.

*

Bonus

Oto jak Bolesław Prus nadal inspiruje mieszkańców Nałęczowa 😉

*

Zapraszam do lektury innych wpisów o Lubelszczyźnie.

***

Na koniec prośba:

Jeśli spodobał Ci się mój tekst będę wdzięczna za poświęcenie mi chwili uwagi:

·  Odezwij się proszę w komentarzu, to momencik, ale dla mnie to bardzo ważna wskazówka i motywacja.

·  Jeśli uważasz, że wpis ten jest interesujący na tyle, że warto się nim podzielić się z ze znajomymi – udostępniaj śmiało ! Dla mnie to ważny znak, iż ktoś docenia moją pracę. 

·  Bądźmy w kontakcie, jestem na Facebooku / fanpage’u i tu, ponieważ codziennie dzielę się tam nowymi zdjęciami, inspiracjami, ciekawymi opowieściami zasłyszanymi podczas podróży. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *