Kroniki z czasów koronawirusa

Druga fala, czyli „Kroniki z czasów koronawirusa” – edycja jesień 2020

No i stało się! Druga fala! Koronawirus wrócił z wakacji wypoczęty i uderzył ze zdwojoną siłą.

Dlaczego powstały Kroniki z czasów koronawirusa“? Nasz rozpędzony świat zatrzymał się w marcu. Każdy dzień niósł wiele myśli oddających stan zdumionego umysłu. A że wrażenia są ulotne, postanowiłam je utrwalić. Pierwsze wpisy powstawały spontanicznie, jako zapis chwili.  Miało być krótko. Miało być zabawnie… Pisałam w nadziei, że kiedy wkrótce pandemia się skończy, wrócę do tych zapisków stanów nienormalnych, będzie się z czego pośmiać.  Tymczasem mijają już kolejne miesiące, a ja zapisuję kolejne strony…

3 września 2020

Dzisiaj powiedziałam sobie „pas”, czyli koniec pseudo-wakacji. Koronawirus wchodzi w nową fazę, więc i ja rozpoczynam nowe rozdanie. Z tego powodu chciałam zapytać o Wasze preferencje w małej ankiecie poniżej, a przy okazji obnażyć swój „warsztat pisarski”, że tak go szumnie nazwę.

Mam nadzieją, że nie przerażę nikogo i nie zniechęcę do dalszej lektury. A powodem przerażenia nie będzie tu bynajmniej nieporządek na biurku, ( bo owszem bałagan twórczy występuje, ale jednak nie chaos ), tylko ten w mojej głowie i zapowiedź tego, co nas czeka… No cóż, zawsze można odsubskrybować.

*

Zaczyna się zawsze, ale to zawsze, od stwierdzenia: „O, to jest super ciekawe! W sam raz na krótki wpis!” To będzie krótka, łatwa i czysta robota…

Po czym siadam do przelania na papier tego, co w głowie, sprawdzając fakty i daty w stu źródłach. I wtedy się zaczyna… z jednej dygresji, wpadam w kolejną. A co jedna to ciekawsza i nie można jej pominąć. Dygresja dygresji do dygresji dygresji. Tak się zapętlam, że zmuszona jestem dla własnego zdrowia psychicznego rozstać się z tekstem na jakiś czas. Niestety, on cały czas żyje w mojej głowie i tam się nadal rozmnaża. Ja tylko zapisuję kolejne hasła do sprawdzenia i rozwinięcia.

I tak z krótkiego tekstu rodzi się moloch, który na blogu przybiera rozmiary dwóch lub trzech wpisów ( staram się nie przekraczać jednorazowo 3000 słów ).

Tak właśnie stało się z notatką o Lublinie. Początkowo miało być krótko i ciekawie o wszystkim. Niestety, już przy legendach pojawiły się schody, aż na dwa długaśne wpisy w rezultacie. No, ale jak skrócić legendę? Można jej ewentualnie nie opowiedzieć i tyle.

W rezultacie dla przykładu – Lublin zmieścił się w sześciu wpisach.

Potem jeszcze opracowanie graficzne. I tu zawsze, ale to zawsze, pojawia się ten sam problem. Otóż wśród setek zdjęć zrobionych wcześniej, nie ma tego ujęcia, które by pasowało najbardziej. Więc wsiadam w samochód i jadę napstrykać kolejne setki zdjęć. Potem siedzę i je kadruję, przycinam, wyostrzam …

Druga fala
I tak mijają dni, tygodnie, miesiące…

Obecnie „na warsztacie” mam efekty pseudo-wakacyjnych wyjazdów w najbliższej okolicy. Na przykład krótki wypad do Chełma, który ma szansę zmieścić się w dwóch zaledwie wpisach, spacerek po Nałęczowie, który prawdopodobnie już rozlazł się w trzy historie oraz wycieczka na Roztocze, która może zamknie się w czterech. Puławy. Kozłówka. A wszystkie pełne smaczków i pikantnych historii w stylu „ krew, seks i pieniądze”. Serio! Nawet w Nałęczowie, wśród wyciszonych kuracjuszy, takie historie się zdarzają.

Druga fala
Pijalnia wód w Nałęczowie

Na ostatni szlif czekają także „opowieści zagraniczne”. Niestety, tu z ewentualną korektą materiału fotograficznego jest zdecydowanie gorzej. Wkrótce przyjdzie jednak czas zapomnianego króla Ferdynanda zwanego Pięknym i powrotu do klasztoru w Batalha. Tęsknię za Lizboną, za Madrytem, Barceloną a i Camino chodzi mi po głowie. Grecja i Turcja śladami Św. Pawła… Egzotyka…

Już nie wspomnę, że przymierzam się do rozprawy na temat mitu rycerza w kulturze europejskiej na przykładzie Ferdynanda II Hohenstaufa, czyli powrót na południe Włoch…

*

Plany i tematy na kolejne wpisy mam na lata do przodu. Gdyby ktoś mi za to płacił, byłabym ustawiona do końca życia.

Nie martwcie się, zamierzam swoje odkrycia dawkować z umiarem.

Jakie tematy wydałby się Wam ciekawe w najbliższej przyszłości ? O czym mielibyście ochotę poczytać przy porannej kawie lub wieczornym winku?

✅wyprawa na wschód od Lublina, czyli Chełm i okolice

✅Nałęczów i jego genius loci

✅zawiłe historie miłostek portugalskich władców

✅polecenia filmowe na czasy pandemii i przymusowych wczasów w kraju

✅zaproszenie do Zamościa i na Roztocze

✅zaginione Grody Czerwieńskie

✅anegdotki przewodnickie

✅nowoczesne oblicze starych miast?

✅nic z tych rzeczy, ale poczytałabym o ????

Czekam na sugestie. A na razie z cyklu „Polska kontra reszta Świata” przypominam wyprawę nad nie-polskie morze, a właściwie ocean.

Wasza M w nieustającej podróży

.

7 września 2020

Mamy już wrzesień i z pogodą różnie bywa. Proponuję przywołać w pamięci sierpniowe upały. Sierpień to miesiąc spadających gwiazd. Ja myślę, że gwiazdy omdlewają od upału i wtedy spadają z nieboskłonu. Wprost na ruszt.

Druga fala

Czy wiecie, że w niektórych krajach i kulturach drugi tydzień sierpnia, a dokładniej dni w okolicy 10 sierpnia nazywa się „rusztem Św.Wawrzyńca”. Kumulację ekstremalnych upałów w tym właśnie czasie, mądrość ludowa kojarzy ze Św. Wawrzyńcem właśnie. Jako, że poniósł on śmierć męczeńską przez usmażenie, stąd też ruszt jest atrybutem tego świętego.

Druga fala św. Wawrzyniec

Dlaczego święty Wawrzyniec miałby w dniach zbliżonych do swojego wspomnienia liturgicznego obdarzać ludzkość skwarem, tego nie wiem. Z mądrością ludową trudno jednak dyskutować. Mówi ona przecież także „Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie”…

*

W tych skwarnych dniach sierpnia 1385 roku miała miejsce bitwa pod Aljubarottą. Słyszeliście?

Druga fala bitwa pod Aljubarottą

Ja na potrzeby polskich turystów nazywam ją „portugalskim Grunwaldem”, bo jest to także jedna z tych bitew, które odmieniły losy nie tylko dwóch narodów. Portugalczycy, jak Dawid w starciu z Goliatem, pokonali wielką potęgę armii kastylijskiej. Zdołali tym samym obronić swoją niepodległość.

Jeżeli kiedykolwiek patrzyliście na mapę Półwyspu Iberyjskiego, zastanawiając jak to się stało, że maleńka Portugalia nie została wchłonięta przez gigantyczną Hiszpanię, to jest ten właśnie moment.

*

Zanim opowiem Wam o samej bitwie, o tym jak do niej doszło i co z niej wynikło, chciałabym przypomnieć nieco wcześniejsze wypadki, które nie pozostają bez wpływu na historię stosunków portugalsko-hiszpańskich. Dosłownie.

Alcobaca, cz.1

Albobaca, cz.2

Do zobaczenia wkrótce na polu bitwy pod Aljubarrotą i w klasztorze w Batalha

9 września 2020

Nadszedł czas, by połączyć wątki tej historii w nić, która od cysterskiego klasztoru w Alcobaça doprowadzi nas do pięknego klasztoru w Batalha. Ta podróż to zaledwie 20 km w przestrzeni, ale ponad 200 lat w czasie.

Co ma piernik do wiatraka zapytacie? Czyli co ma nieśmiertelny romans, czy też królewskie łoże do historii monumentalnej jaką stanowi późniejsza bitwa pod Aljubarrotą – „portugalski Grunwald” ?

No to poczytajcie a dowiecie się:

dlaczego wszystkie dzieci są ważne, choć synowie ważniejsi ?

✅ jak Ferdynand Piękny został ostatnim królem z dynastii burgundzkiej, wydając Portugalię w ręce Kastylijczyków ?

że dwa śluby kościelne nie są wynalazkiem naszych czasów

Batalha. cz.1. Historie niezwykłe.

.

10 września 2020

Dzisiaj odpowiedzi na kolejne pytania, które cisną się Wam na usta

✅ jak wojska portugalskie wygrały bitwę pod Aljubarrotą?

✅ jak narodziła się potężna dynastia de Aviz?

✅ czy Hiszpanie dopięli swego i zasiedli na tronie Portugalii ?

✅ co tak naprawdę łączy Alcobacę, Batalhę i Carmo w Lizbonie ? A nie, przepraszam …to już innym razem…

Batalha cz.2

Druga fala klasztor Batalha
krużganki klasztoru Batalha

24 września 2020

Dzień dobry w piękny, słoneczny, letni mimo astronomicznej jesieni, dzień. Wakacje w zasadzie się skończyły ( dla tych, którzy maja dzieci szkolne, albo stałą pracę ) ale przecież nie dla mnie. Ja mam nadal wolne… I mieć będę jeszcze przez bliżej nieokreślony czas.

Teoretycznie mamy już jesień, ale w pandemicznym roku 2020 lato postanowiło jeszcze trochę potrwać.

Tymczasem #koronawirus już wrócił z wakacji wypoczęty i działa ze zdwojoną siłą, bo też pole do popisu wśród rodaków ogromne, jako, że letnie upały sprzyjały rozmnożeniu się bezmaseczkowców.

Tak więc niestety, przygnębiające prognozy o drugiej fali zaczynają się sprawdzać, wieje grozą i pojawia się coraz wyraźniej perspektywa, że wobec fantastycznej #tarczadlaturystyki trzeba będzie zacząć się przyzwyczajać do żywienia powietrzem. Woda może się okazać zbyt droga.

Tymczasem jednak postanowiłam Wam pokazać jak spędziłam tegoroczne wakacje – edycja pandemiczna 2020, czyli powrót do źródeł…

Na początek #wakacjewmieście

.

25 września 2020

Świat wiruje jak szalony, koronawirus szaleje, to i moje kroniki muszą przyspieszyć.

Dzisiaj dalszy ciąg pandemicznych wakacji 2020 tym razem na Lubelszczyźnie, czyli #wakacjepozamiastem.

Ponieważ zdjęcia z tych kilku wyjazdów liczę w tysiącach, jestem zmuszona Lubelszczyznę podzielić na wschodnią i zachodnią.

Dzisiaj ruszamy do Lubelskiego Trójkąta Turystycznego, jak nazywamy trasę Puławy –Kazimierz Dolny- Nałęczów z bonusikiem w postaci pałacu w Kozłówce i nie tylko.

Zapraszam na wycieczkę !

.

26 września 2020

Dzisiaj dalszy ciąg pandemicznych wakacji 2020, tym razem na Lubelszczyźnie Wschodniej, czyli ruszamy do Zamościa i na zielone Roztocze.

Ten filmik to jednocześnie zapowiedź opowieści o tych stronach wkrótce na blogu. Zapraszam !

.

29 września 2020

Światowy Dzień Kawy.

W temacie kawy powiedziano już chyba wszystko.

Ja mogłabym także wiele się rozpisywać na ten temat, jako osoba poważnie uzależniona i właścicielka ekspresów do kawy z całego świata.

Druga fala ekspresy do kawy

U mnie dzień kawy jest codziennie !!!

Mój prywatny ranking kaw kształtuje się następująco:

Miejsce pierwsze zajmują ex aequo

kawa włoska ( mam na myśli expresso ) i kawa portugalska ( cafe / bica – jakkolwiek ją nazwiemy). Wersja poranna zaś to zdecydowanie kawka z mlekiem, czyli cappuchino / cafe con leche / meia de leite )

Potem przerwa

Miejsce drugie

wśród kaw egzotycznych bardzo smakowała mi kawa wietnamska i to nie słynna cafe luwak, która za przeproszeniem czytających, jest nomen-omen „gówniana” ale za to bardzo droga. Nie, aż tak wysublimowanych kubków smakowych nie mam 😉

Moim typem jest cafe phinn.

Druda fala coffee phin

Cóż to? kawa z bardzo prostego „ekspresu przelewowego „. Ja preferuję tę z lodem i skondensowanym mlekiem. Niepodrabialny smak ! Jeśli nie piliście, radzę zaplanować podróż do Wietnamu.

Miejsce trzecie

grecka frappe z mlekiem i odrobiną cukru. Nie wymaga objaśnień. Orzeźwia, daje kopa i na dodatek jest pyszna.

Druga fala kawa frappe
Miejsce trzy i pół

Kawa z tonikiem

Moją osobistą odpowiedzią na brak prawdziwego frappe w letnie upały jest kawa z tonikiem. Znakomicie orzeźwia a tonik niezwykle podbija smak kawy. Polecam spróbować !

Druga fala kawa z tonikiem
Miejsce trzecie i trzy czwarte

kawa grecka / cypryjska /ormiańska / gruzińska / turecka / arabska

Jakkolwiek byś ja nazwał, by nie obrazić uczuć patriotycznych przygotowującego, to kawa z tygielka.

Druga fala kawa z tygielka

Sekret jej przyrządzania polega na tym, że kawę należy zmielić na proszek. Ta do ekspresu jest za gruba i nie da atrakcyjnej pianki…

Parzona na ogniu czy na piasku to już naprawdę nie ma znaczenia.

Druga fala kawa z tygielka na piasku

❌Miejsce przedostatnie – nescafe ( nie pamiętam kiedy piłam i obym nie była zmuszona )

❌Miejsce w piekle dla kaw – polska „kawa po turecku” w szklance

A Wy jaką kawę pijecie ?

5 października 2020

Zaczynam nowy tydzień kolejną odsłoną podróży w czasie pandemicznych wakacji 2020. Tym razem wyprawiłam się na wschód. Geograficznie niby krok od Lublina, ale kulturowo i historycznie to wyprawa na Ruś. Brzmi egzotycznie ? Kto wie, może jeszcze tam nie byliście?

Ruszamy do Chełma, Rejowca i miejsc mniej znanych, co nie znaczy, że nieciekawych.

Ten filmik to jednocześnie zapowiedź opowieści o tych stronach wkrótce na blogu.

A w nich odpowiedzi na pytania:

✅ile razy Chełm był stolicą ?

✅księstwo halicko -włodzimierskie, czyli co? gdzie? kiedy ?

✅co straszy w Chełmie?

✅lubelska Prowansja, czyli gdzie szukać lawendowych pól ?

✅co to są Chmielaki ?

✅dlaczego warto zatrzymać się w Piaskach ?

Zapraszam !

7 października 2020

Dzień dobry ! Dobry, choć pochmurny, co znaczy, że nici z mojej dzisiejszej wycieczki rowerowej. A to z kolei oznacza, że mam czas, aby zacząć spełniać obietnice, jakie składam od końca wakacji.

Najwyższy czas, aby zagłębić się w skomplikowaną historię polsko-ruskiego pogranicza i wyjaśnić:

✅jakie tajemnice kryje wieża w Stołpiu?

✅kiedy i dlaczego była bitwa pod Zawichostem, chlubna karta w dziejach oręża polskiego ?

✅kim był Daniel Halicki ?

✅dlaczego papież koronował prawosławnego władcę?

✅gdzie jest zakierzoński kraj?

Zapraszam ! wot zachaditie na blog Chelm cz.1

w-stronę-chełma

.

9 października 2020

Mam nadzieję, że zaciekawiłam Was ostatnim wpisem na tyle, że będziecie chcieli zgłębiać kolejne tajemnice Chełmszczyzny i polsko-ruskiego pogranicza.

A zatem w dzisiejszym odcinku:

✅jakie tajemnice skrywa Wysoka Górka?

✅ile razy Chełm był stolicą ?

✅gdzie właściwie przebywa cudowna ikona Matki Bożej Chełmskiej ?

✅cuda w muzeum

✅czy Duch Bieluch jest bardzo straszny ?

Miłego czytania – Chełm cz.2

A ja tymczasem, korzystając ze słoneczka, ruszam tropić inne duchy…

.

10 października 2020

Dzień dobry w żółtej strefie

Kroniki 3-4

Wygląda na to, że 2020 rok nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Oto przemieściłam się do żółtej strefy, nie ruszając się z domu. Człowiek zasypia spokojnie i budzi się z maseczką na ustach. A przecież premier naszego pięknego kraju nigdy nie odwołał stwierdzenia, że koronawirus jest w odwrocie. Czy Covid-19 tego nie wie ?!

*

Edit: Premier apeluje do siebie: „Apeluję do osób, które zaprzeczają istnieniu Covid-19, żeby tego nie czyniły”

https://www.rmf24.pl/…/news-morawiecki-apeluje-do-osob…

*

Czyli wojna… o przetrwanie.

Lato odwołane, właśnie dociera do mnie, że i zima staje pod znakiem zapytania i chyba nie ma co ostrzyć nart (póki co)… Nic tylko zapaść w sen zimowy i obudzić się wiosną.

*

A tymczasem przeglądam materiał zdjęciowy na kolejne wpisy na blogu, poprawiam stare i robię zapasy na zimę. Bo ta podróż do żółtej strefy bez podróżowania natchnęła mnie myślą, że być może pozostanie nam znowu tylko podróżowanie kulinarne. Czyli zapachy i smaki świata w służbie zdrowia psychicznego.

Chcesz do Tajlandii – nawdychaj się trawy cytrynowej, przegryź chili z imbirem i popij mleczkiem kokosowym.

Mam już wino w szerokim wyborze ( hiszpańskie, portugalskie, włoskie a nawet greckie) portugalską kawę i oliwę, hiszpańskie oliwki z anchois i jamon serrano, francuski ser i ciasto na croissanty, cejlońską herbatę, cypryjskie ziółka i syrop z karoby, imbir i czosnek podobno chińskie ( ? ) rodzimy miód fasolowy i smalczyk ze śliwką z Roztocza. No i szeroki wachlarz przypraw, wśród których króluje adżika i swanska sól. A na osłodę libańska baklawa.

Druga fala zapasy

Widzicie więc, że zasięg moich podróży kulinarnych będzie ogromny.

*

A do tego przyszła paczka książek. A że nie trzeba kupować nowych butów na zimę, bo te po ostatniej zimie ciągle jakby nówki to pewnie będą kolejne.

Jakoś to będzie … Oby do wiosny !

12 października 2020

Nieco spóźnione poniedziałkowe dzień dobry i życzenia słonecznego tygodnia. Zapewne będą to pobożne życzenia, albowiem prognozy nie są optymistyczne.

Czyli pogoda wybitnie sprzyjająca wzrostowi czytelnictwa i ogólnemu „ukulturalnianiu” np. przez bicie rekordów wejścia na Netflixa. Proponuję w takim razie tydzień czytelniczo-filmowy.

Zanim jednak zaproponuję Wam kolejny wpis na blogu dotyczący moich wędrówek w czasie i przestrzeni, to spieszę się pochwalić, że do tej pory opublikowałam już 6️⃣0️⃣opowieści.

Mnie samą zdumiał dzisiaj ten wynik, bowiem nie jest to mała liczba. Postanowiłam zatem przypomnieć sobie, jak to się zaczęło, czyli poczytać pierwsze wpisy.

Muszę przyznać, że kilka razy się uśmiechnęłam, więc może i dla Was interesujące okaże się wspomnienie nastrojów początku pandemii ?

Znalazłam też jedno niegłupie, a nawet ponadczasowe, stwierdzenie, którego chyba powinnam się nadal trzymać.

„Osobiście sądzę, że najciekawiej czyta się spontaniczne wpisy, powstające dzięki bodźcowi z zewnątrz, który uruchomił jakieś wspomnienie. Dzięki temu jest szansa na różnorodność. Zdając się więc na pewien przypadek będę nadal zapraszać was w podróż do świata przefiltrowanego przez moją wyobraźnię.

Dopóki śmierć z nudy lub powrót do pracy tego nie zakończy w sposób naturalny.”

Druga fala Kapuściński

A od jutra Kroniki czasów koronawirusa po 60-tce 🙂

4 października 2020

Dzień dobry przy popołudniowej kawce. Ja mam coś do tej kawy właśnie.

Zapowiedziałam tydzień kulturalny i spieszę donieść, że napłynęła właśnie do mnie za sprawą wizyty w paczkomacie kolejna dawka inspiracji.

Druga fala kawa i książki

Deszcz za oknem + kawa na biurku + interesująca lektura = wirtualna literacka wizyta w Barcelonie … w możliwie niedalekiej przyszłości.

Ziarenko ciekawości już we mnie zakiełkowało i rośnie aż wyda prędzej czy później owoc w formie pisanej. No dobrze, znając mnie to raczej później, bo odkładanie na później to moja życiowa specjalność.

Tymczasem korzystając z kinowo-barowej pogody zapraszam do przeglądu filmów radosnych. Ponieważ w zasadzie ani do kina ani do baru już nie za bardzo można, co oczywiście nie pozostaje bez wpływu na naszą psyche, moja lista typowych „polepszaczy humoru” może się bardzo przydać.

Filmy pozytywne

Miłego czytania i oglądania !

filmy

.

16 października 2020

Szast prast i niespodziewanie z deszczu wyłania nam się weekend. A że nie wygląda on bardziej optymistycznie niż reszta tygodnia to najprzyjemniejsza wydaje mi się wizja kocyka, herbaty ( czy co tam kto uważa,  nikomu do kubka zaglądać nie zamierzam ) i do kompletu dobra lektura lub też film.

Proponuję kolejne ‘wyjście do kina”.

Filmy-historia

Zaległości nadrobione, nowości za dużo nie ma, wiec kłaniają się stare niezawodne i sprawdzone szlagiery. Jesień – czas evergreenów.

Ostatnio koiłam nerwy skołatane przez Covida lekkimi komediami, dziś przeciwnie – wielkie kino i wielkie emocje !

Filmy z wielką historią w tle

Kino domowe zaprasza !

19 października 2020

Poniedziałek . Fałszywy przyjaciel, aby uśpić czujność wita nas słońcem. Czujecie jednak, że już w samym słowie „poniedziałek” pobrzmiewa smutek i zwątpienie? Poniedziałek, najbardziej nielubiany dzień tygodnia, oznacza rezygnację z własnych planów i poddanie się nurtowi życia.

No więc ja się czuję jakbym codziennie miała poniedziałek… Rezygnacja z planów na życie to teraz moja codzienność. Każdego dnia wstaję z łóżka w zasadzie po to, żeby napić się kawy, bo nie od dzisiaj wiadomo, że ta pierwsza z rana smakuje najlepiej. Tyle mi zostało z radości życia…

Druga fala poranna kawa

Muszę przyznać, że drugą falę pandemii znoszę dużo gorzej niż pierwszą marcową. Wtedy była nadzieja, że przesiedzimy w domu, przechorujemy i wkrótce wszystko wróci do normy. A przynajmniej ja żyłam taką nadzieją, świadomie wypierając prognozy drugiej fali.

Teraz nie ma nadziei, jest tylko bezsilność i złość na ludzką głupotę. I trwanie od jednej porannej kawy do drugiej.

*

Czy grozi mi depresja? Otóż nie !

I tutaj spieszę Was ucieszyć dobrą nowiną w poniedziałek.

Ten zwykle przeklinany dzień tygodnia przyniósł nieoczekiwanie zgoła wyniki badań amerykańskich naukowców, dotyczące odporności na skutki pandemii. Właściwie nie są one wcale zaskakujące. Otóż amerykańscy naukowcy stwierdzili, że znacznie lepiej ograniczenia covidowe znoszą miłośnicy horrorów i filmów postapokaliptycznych!

Druga fala Dracula
*

Tadadam !!! Gratuluję sobie niniejszym intuicji, bo czyż na początku pandemii, wiedziona siódmym zmysłem, nie polecałam Wam horrorów? Kto czytywał ten wie.

Kroniki z piątku, 24 kwietnia 2020 https://travelblog.sopol-lublin.pl/…/kroniki-5-6-z…/

oraz wpis o filmach hiszpańskich https://travelblog.sopol-lublin.pl/…/kino…/

*

Od tamtego czasu udało mi się dużo nadrobić w tym temacie. Oferta jest przebogata – mamy seriale wampiryczne, zombiaste, kryminalne z wątkiem nadnaturalnym, thrilery, typowe horrory, slashery z kubłami krwi wylewającymi się z ekranu. Wreszcie nie zapominajmy o horrorach komediowych, które łączą wszystkie te wątki. Potrzebujecie poleceń – piszcie. Mam się za fachowca w tym temacie.

Dzisiaj o serialach. Zaznaczam, że ja właściwie nie oglądam seriali, bo mi szkoda na nie życia, ale na kilka dałam się skusić, bo tak się składa, że życie nie ma mi aktualnie zbyt dużo do zaofiarowania.

Kroniki 3-4

Co polecam w tematyce postapokaliptycznego horroru ?

Dark, 3 sezony, Netflix

szukasz zapomnienia na długie, długie jesienno-zimnowe wieczory? Właściwie to mogą być ranki, dnie, wieczory i noce, bo ostrzegam, że to mocno uzależniający serial. Trzeba „wejść” w niego całkowicie i mocno się skupić, żeby nie zagubić się w horyzontach czasowych ( sezon 1 ), pomiędzy światami i horyzontami czasowymi ( sezon 2 ) i wreszcie w postapokaliptycznym świecie, pomiędzy światami i horyzontami czasowymi.

Druga fala Dark

Serial nie traci tempa do końca, a ilość komplikacji i multiplikacji rośnie. Wszystko jest przemyślane z niemiecką precyzją. Wszystko, w najdrobniejszym szczególe, pozornie nie trzymające się kupy, z czasem tworzy gigantyczną i przerażającą układankę. Mucha nie siada.

W pewnym momencie wydawało mi się, że wyłapałam błąd, więc triumfalnie obwieściłam to osobie, która zarekomendowała mi serial. No coż… okazało się, że po prostu nie uważałam i sezon do powtórki.

O co chodzi?

Rok 2019, miasteczko Winden, Niemcy. Zaginięcie miejscowego chłopca odkrywa mroczne tajemnice przeszłości. Nie zdradzę za dużo, bo przecież wiecie nie od dziś, że z podróży w czasie nigdy nie wynika nic dobrego. Na dodatek ciągle tam pada… jak u nas ostatnio.

Turbulencje, 2 sezony, HBO Go

tęsknisz za lataniem ? Być może ten serial ostudzi twoje nastroje. Oto wypoczęci, radośni Amerykanie mają wracać po udanych wakacjach z Jamajki do Nowego Yorku. Z powodu awarii samolotu, część z nich musi zgodzić się na późniejszy lot. Kiedy wreszcie lądują w Nowym Yorku okazuje się, że dolecieli … 5 lat później. Wkrótce orientują się, że lot spowodował pewne zmiany w ich organizmach, dzięki którym wykazują paranormalne zdolności. Naturalnie interesuje się nimi wywiad, który będzie chciał te nowe cechy przebadać i wykorzystać na swoje potrzeby.

Nie straszy, ale wciąga. Sprawne, jak na Roberta Zemeckisa przystało.

Penny Dreadful: Miasto Aniołów, 1 sezon póki co, HBO Go

Kiedy makabryczne morderstwo wstrząsa Los Angeles, detektyw Tiago Vega i jego partner Lewis Michener zostają uwikłani w tajemniczą intrygę. Spin-off serialu Dom grozy / Penny Deadfull.

Rzecz dzieje się w Los Angeles w przededniu wojny. Ma klimacik, nie powiem, ale mnie zachwyciła głównie Natalie Dormer, czyli królowa Margery z Gry o Tron, w poczwórnej roli. Zobaczymy ją jako asystentkę zafascynowanego Hitlerem miejskiego radnego, pacjentkę pochodzącego z Niemiec lekarza o nacjonalistycznych poglądach, czy charyzmatyczną przywódczynię latynoskiego gangu i wreszcie demona zła. Gdziekolwiek się nie pojawi, tam sieje zniszczenie. Za cel obrała sobie wprowadzenie chaosu na świecie i robi to manipulując różnymi osobami.

Penny Dreadful: Dom Grozy

Zdecydowanie wolę klimaty wiktoriańskiej Anglii niż słoneczną Kalifornię, czyli ponawiam zaproszenie do obejrzenia pierwowzoru czyli Penny Dreadful: Dom Grozy.

3 sezony solidnej roboty – straszy, intryguje, nie pozwala zasnąć w nocy. Trochę krwi się leje, ale pojawia się zdecydowanie bardziej intelektualny strach.

Tyle w sprawie seriali z wątkiem grozy.

Nie polecam, czyli tytuł to nie wszystko:

Nie dajcie się nabrać na serial Drakula. Żenada na każdym możliwym poziomie.

Lucyfer – ani straszne, ani śmieszne, ot serial kryminalny z piekłem w tle. Słabe. Choć znam takich, których bawi.

✅Moja mała podpowiedź w sprawie horrorów – te z dziećmi są zdecydowanie najstraszniejsze. Serio !

Pozostaje mi życzyć miłego uodparniania się na pandemię i codzienne wiadomości z frontu z walki z koronawirusem.

21 października 2020

W obliczu rekordów bitych przez #covid-19 i coraz bardziej realnego zamknięcia wszystkich i wszystkiego…

Ja na przekór – o podróżowaniu. Tym dalekim – poza granice Europy, na krańce świata. O miejscach, które zostawiły we mnie ślad, chociaż mój własny ślad tam był mały i nieistotny w ich trwaniu przez wieki.

*

Są ludzie, dla których podróże są konieczne do życia jak powietrze.

Można ich nazwać podróżnikami, można powiedzieć, że „w du..ach im się poprzewracało, bo są teraz inne ważniejsze sprawy niż rozbijanie się samolotami po świecie”. Wiem, że dla tych, którzy z turystyką nie mają nic wspólnego wydawać się może, że to tylko maniera i kaprys chwili.

Otóż nie jest ! Gdy masz w sobie gen podróżowania to dłuższe wyjazdy może nie są pierwszą potrzebą, ale niezbędnym składnikiem życia. Nie pozostaje wtedy nic innego, jak uczynić z podróży swoją pracę, by zaszczepiać tę miłość do świata i podróżowania innym. Ta praca to pokazywanie innych krajów, objaśnianie ich tradycji, kultury i tamtejszej rzeczywistości. Poniekąd także uczenie otwartości i tolerancji.

Praca jak praca, tak jak lekarz, mechanik samochodowy, nauczyciel, piekarz…

Chętnie cytujemy znane przysłowie: „Jeśli robisz to, co kochasz, nie przepracujesz w życiu ani jednego dnia”. I to jest to właśnie ten przypadek – ten sposób na życie to praca i zarabianie pieniędzy, bo bez tego nie da się przetrwać, ale to przede wszystkim pasja. Na pewno nie kaprys…

Powoli czuję się, jakby mi ktoś przykręcał tlen… Skrzydła opadły… powoli zapuszczam korzenie, obrastam korą codzienności…. drzewieję.

Ale nie poddam się tak łatwo !!!! Nie porzucam marzeń o podróżowaniu. Moim domem jest świat ! Czego i Wam życzę 🙂

*

W tym filmiku, który zmontowałam ze starych zdjęć, jest kilka miejsc, które już nie istnieją.

Kto poda chociaż 3 ?

Jakie jeszcze piękne miejsca przestały istnieć za naszego życia, niemal na naszych oczach ?

Spieszmy się podróżować do pięknych miejsc, tak szybko znikają z mapy świata…

.

23 października 2020

Jakoś ciężko dzisiaj przychodzi powiedzieć tradycyjne „Dzień dobry” wobec coraz bardziej smutnej i porażającej rzeczywistości wokół.

Wyłączam wiadomości, wyłączam się i udaję na wewnętrzną emigrację.

Ten weekend będzie dłuższy o jedną godzinę, co także nie wydaje się być dobrą wiadomością… Mam jednak pomysł, co z tym czasem zrobić.

Oczywiście zapraszam do podróżowania. Nie da się ? Owszem da się.

Przygotowałam dla Was zestawienie najlepszych filmów o podróżowaniu.

Druga fala - filmy-z-podroza

To był trudny wybór, bo takich filmów jest mnóstwo. Z premedytacją wykreśliłam wszystkie amerykańskie filmy drogi, a i tak wciąż jest w czym wybierać. Ograniczam się do 2-3 z danego kraju. Zaznaczam, że to mój prywatny ranking, nie do końca wiarygodny, ze względu na opisane samoograniczenia.

Filmy z podróżą w tle

Zwracam uwagę na ostatni z opisanych filmów, coraz bardziej pasuje mi do naszych pokręconych czasów.

.

26 października 2020

Och, poniedziałek !

Jak cudownie obudzić się w poniedziałek! I nic nie musieć.

Jakie piękne deszczowe chmury! Wspaniale! Deszcz jest potrzebny, wtedy kawa smakuje jeszcze lepiej.

Słońce? Cudownie! Zapowiada się piękny dzień.

Ćwiczenia – fantastyczne! Trzeba ćwiczyć, żeby być w formie i zmieścić się w drzwiach. 3 minuty deski a potem to niesamowite uczucie rozluźnienia mięśni. Czuję się bosko!

O co chodzi? Pytacie… Otóż postanowiłam na przekór wszystkiemu emanować optymizmem.

Jakoś dam radę.

Same dobre, miłe rzeczy.

A co może być milszego jak kot, który cię zaszczycił zaproszeniem do zabawy?

Druga fala kicia

Ludzie dzielą się na tych, którzy:

1. Już odkryli, że dom bez kota to głupota

2. Tych, którzy jeszcze tego nie wiedzą, ale coś podejrzewają

3. Tych, którym się wydaje, że nienawidzą kotów ( niczego głupszego w życiu nie słyszałam).

Kicia potwierdza.

28 października 2020

Dzień dobry

#jestemzaniepokojona

Przygotowywałam ostatnio kilka ciekawych, jak sądzę, historii do opowiedzenia na blogu, ale wydaje mi się, że to nie moment na wycieczki, żarciki, anegdotki, legendy. Odkładam je na spokojniejszy czas .

*

Obiecałam emanować wrodzonym optymizmem, choć wydaje się to niezwykle trudne w tej chwili. Mimo ładowania baterii na październikowym słońcu wśród pięknych kolorów jesieni, mimo wyciskania siódmych potów na rowerze, mimo telefonów od znajomych i przyjaciół pytających o samopoczucie i deklarujących każdą potrzebną pomoc ( jesteście wielcy, dziękuję )… jakoś nie mogę sobie znaleźć miejsca, ani skupić na konstruktywnym zajęciu. Czuję się trochę tak, jak Leonardo di Caprio w „Incepcji” – jakby na moich oczach sypał się wykreowany świat. Świat skonstruowany misternie na przekonaniu, że człowiek w gruncie rzeczy jest dobry, że nie należy nikogo osądzać, trzeba uśmiechać się i dzielić dobrem. Że dobro zawsze w końcu zwycięży.

Póki co zdaje się jednak być w odwrocie… triumfuje zło. Podstępnie przebrane w szatę prawdy. Tej jedynie słusznej.

Zawsze mierził mnie wszelki radykalizm. Patrzę na świat okiem historyka i wiem jak zwykle kończyły się próby zmuszenia człowieka do bycia takim czy owakim, czy budowania świata opartego na jedynie słusznej idei.

*

Jak w obecnej sytuacji znaleźć coś optymistycznego ? Ano widzę to tak

Pozytyw pierwszy

Prawo do wyboru towarzyszy człowiekowi od zawsze. I chodź pierwszy wybór jakiego dokonał człowiek na pewno nie był zgodny z oczekiwaniem Pana Boga, to przecież pozostawił On człowiekowi wolną wolę wraz z odpowiedzialnością za swoje czyny. Każdy człowiek indywidualnie odpowiada za swoje decyzje. Nikogo nie można zmusić do bycia dobrym. Bardzo łatwo natomiast przychodzi uczynienie go złym.

Pozytyw drugi

Wszystko to już było… Być może 2020 rok nie przyniesie jeszcze końca naszej cywilizacji, ale mam wrażenie, że nasz czas dobiega końca. Nastąpi jakaś epicka katastrofa – może Apokalipsa ? A może Ziemia rozpocznie nowy cykl, w którym za czas jakiś znowu pojawi się destrukcyjny twór zwany człowiekiem i zacznie demolować prawa natury. Ale to już nie nasz problem, co wydaje się być optymistyczne.

Pozytyw trzeci

Prawa natury jak na razie działają prawidłowo, akcja rodzi reakcję, z siłą wprost proporcjonalną… czy jakoś tak … bodajże trzecia zasada dynamiki Newtona.

Nad kolejnymi pozytywami jeszcze pracuję.

I pamiętajcie, że mruczenie kota oraz jego głaskanie ma właściwości terapeutyczne.

Druga fala

.

EDIT do postu powyżej

Na wypadek, gdyby ktoś pomyślał, że to tylko o kotkach 😉

Kiedy tak siedziałam i boksowałam się z własnymi dość ponurymi myślami, dochodząc mozolnie do opisanych wniosków na temat smutnych czasów, w których żyjemy, kondycji współczesnego człowieka i jego relacji ze Stwórcą, nagle dotarł do mnie za sprawą FB, głos bądź co bądź fachowca w tej dziedzinie.

Ojca Szustaka bardzo cenię za olbrzymią wiedzę, mądrość i łatwość przekazu, ale jednak z pewnym lękiem włączyłam jego nowe nagranie, no bo w zasadzie można się domyśleć jego zdania jako człowieka Kościoła. Ale z każdym słowem odzyskiwałam spokój i dobre samopoczucie. Jakby to wszystko, co mam w głowie i w sercu, wszystko co czuję i co myślę zostało ubrane we właściwe słowa.

I oto okazuje się, że nie trzeba koniecznie być po którejś stronie barykady. Na szczęście nadal nie ma łatwych i prostych rewolucyjnych podziałów. Nic nie jest białe lub czarne. Wszędzie, po każdej stronie znajdziemy ludzi mądrych i głupich, dobrych i podłych czy godnych potępienia.

Posłuchajcie, naprawdę warto !

Posłuchajcie do końca.

*

więcej „Kronik” – https://travelblog.sopol-lublin.pl/category/kroniki-koronawirusa/

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

%d bloggers like this: